Szukaj na tym blogu

środa, 16 grudnia 2015

34. Wygrałem w sądzie apelacyjnym sprawę z powództwa P. Bu......ego, którą szerzej opisuję w poście 18.

Właśnie dzisiaj Sąd Apelacyjny wydał postanowienie w sprawie mojej apelacji od orzeczenia sądu pierwszej instancji z kwietnia 2015 roku, którym to orzeczeniem sąd pierwszej instancji uznał mnie za winnego i nakazał przeproszenie Badziewiaka za to, że GW umieściła w notatce informację, że ja powiedziałem, że Badziewiakowski zdewastował 14 stycznia 2009 roku instalację gazową w domu na Litewskiej 12 (co jak wszyscy wiedzą jest prawdą). Rzeczony artykuł zamieszczam poniżej dla przypomnienia:
To za ten artykuł z GW z 23 sierpnia 2012 sąd rejonowy nakazał mi przeprosiny Budziewiaka



W orzeczeniu tym sąd pierwszej instancji nakazał mi bym w GW przeprosił nękającego nas czyściciela kamienic P. Bardziekuja za to, że imputowałem, że to on zdewastował w naszym domu instalację gazową. Sąd pierwszej instancji nakazał mi umieszczenie przeprosin mniej więcej o takiej treści precyzując krój, rozmiar i typ czcionki, wymiary ogłoszenia, itp:  


"Ja Jacek Rysiewicz przepraszam P. Budziekusa za to, że w artykule GW wypowiedziałem słowa sugerujące, że to P. Budziej dokonał dewastacji instalacji gazowej w należącym do niego garażu w domu, w ktorym zamieszkuję. Wypowiadając te słowa nie dysponowałem wystarczającymi dowodami na ich poparcie."

W dzisiejszym orzeczeniu Sąd Apelacyjny oddalił powództwo P. Badziewiaka i zasądził na moją rzecz wszystkie koszty (sądowe + adwokackie). Tym samym orzeczenie sądu jest prawomocne. Poza wymienionymi kosztami P. Burdek będzie musiał jeszcze zapłacić koszty mediacji z okresu sprzed rozprawy w sądzie 1-ej instancji, które to postępowanie mediacyjne Budziek zerwał gdy zorientował się, że prowadząca je P. Mecenas całkiem zgrabnie zmierza do zażegnania zarzewia konfliktu, czyli naprawienia instalacji gazowej w naszym domu. Do tego oczywiście czyściciel P. Budziekowicz za żadną cenę nie mógł dopuścić. 

Jest to nasze drugie małe zwycięstwo nad socjopatą P. Badziewiakiem. Małymi kroczkami za kratki.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wielokulturowy Sołacz - wystawa zdjęć na dziedzińcu UM

Wystawa o splatających się kulturowych wątkach na Sołaczu, pierwszej willowej dzielnicy Poznania, od 1 listopada do 15 grudnia 2015 roku na dziedzińcu Urzędu Miejskiego. Wystawa autorstwa Grażyny Banaszkiewicz i Anny Wachowskiej-Kucharskiej przypomina historię założenia i jego późniejsze losy nieodłącznie związane z inteligencją, artystami i pracownikami nauki. Poniżej kilka zdjęć z w/w wystawy.

Jedna z plansz wystawy - dwa górne zdjęcia nasz, czyszczony przez Piotra B........go, dom.
Plansze ze zdjęciami z Sołacza


Na jednej z plansz nasz dom - po prawej na parterze widać usunięte przez Piotra B....go okna w ramach jego działań nękania nas w naszej własności.


Inna plansza również z naszym domem - oczodół okienny na parterze. Stan od października 2012 do dziś.


Widok z wieżowca przy Dąbrowskiego. Nasz dom na lewo od tego 'co się świeci'.


Od 'przełomu' w 1989 roku charakter i genius loci dzielnicy ulega zatraceniu. Domy budowane jako mieszkalne są przejmowane i wykupywane przez firmy, kancelarie, i spółki które zamieniają je na biura. Nie ominął również Sołacza rak jakim są czyściciele kamienic, którzy za wszelką cenę chcą przejąć podzielone na mieszkania wille czy domy wielorodzinne. Indywidualni czyściciele czy też działający w zespołach czy bandyckich szajkach stosują w stosunku do zamieszkujących te domy współwłaścicieli takie same metody jakie wypracowali wcześniej w czyszczonych kamienicach czynszowych, które przejęli od miasta lub odkupili od byłych właścicieli. Właśnie tak dzieje się między innymi w domu, którego jesteśmy współwłaścicielami. Piotr B.....ski, neo-kamienicznik i agresywny czyściciel kamienic od 2008 roku nęka nas, współwłaścicieli przy użyciu metod znanych z Piaskowej, Niegolewskich, Stolarskiej czy z wielu innych ulic w Poznaniu. Po kupnie parteru domu zapowiedział dwu pozostałym współwłaścicielom, że chce cały dom dla siebie i że on 'zrobi z niego cacko', i czy nie chcemy się wyprowadzić. Ani słowa o kupnie naszych mieszkań i udziałów w częściach wspólnych, tylko ogólnikowe stwierdzenia, że on 'nam pomoże się wyprowadzić do jakiegoś mieszkania w którejś ze swoich 20-stu kamienic, które ma na Jezycach, czy Grunwaldzie'. Ta propozycja nie do odrzucenia została wzmocniona groźbą następującej treści: "Jeżeli się nie wyprowadzicie to będę wam uprzykrzał życie w tym domu na wszelkie możliwe sposoby" wypowiedzianą do nas w naszym własnym mieszkaniu i do drugich współwłaścicieli również w ich własnym mieszkaniu we wrześniu 2008 roku. 

W styczniu 2009 roku Piotr B.....ski uderzył po raz pierwszy. W swoim garażu, przez który przechodził pion instalacji gazowej zdewastował tenże rozszczelniając go, i powiadamiając pogotowie gazowe o ulatnianiu się gazu. Pracownicy pogotowia gazowego byli umówieni i podpłaceni i nie mieli zauważyć oczywistych śladów siłowej ingerencji w instalację, szybko się pojawić, wykonać swoje i zniknąć. I tak też się stało. Prokuratura, której zgłosiliśmy sprawę umorzyła ją raz, potem drugi raz i następnie trzeci raz pomimo niezaprzeczalnych faktów wskazujących w sposób bezpośredni na Burdzikiewicza jako sprawcę a przynajmniej modus operandi tej dewastacji. Od stycznia 2009 w domu nie ma gazu. 

Potem Burdzikiewicz wycinał nam dwa razy pion wodny pozbawiając nas wody. Łącznie nie miałem wody w swoim własnym mieszkaniu przez 24 miesiące: pranie robiliśmy u znajomych, kąpiele u sąsiadów, a wodę na potrzeby codziennego użycia nosiłem wiadrami z piwnicy na pierwsze piętro - co dziennie po 100 litrów. 

Potem Burdziak zaczął dewastować nam ogród, włamywać się do garaży, niszczyć substancję wspólną domu, dokonywać kradzieży, zniszczeń, ataków agresji w stosunku do mnie i do żony, rozlewać cuchnącą substancję na klatce schodowej, i wiele wiele innych. Sprawy zgłaszane prokuraturze były umarzane lub wręcz w ogóle nie podejmowane. Trudno oprzeć się wrażeniu, że PB cieszył się swego rodzaju nietykalnością w Poznaniu.

sobota, 5 grudnia 2015

Filip Springer w "13 pięter" o czyścicielach kamienic

W wydanej w tym roku (2015) przez wydawnictwo 'Czarne' książce pod tytułem "13 pięter" Filip Springer, znany polski pisarz-reportażysta, jeden rozdział poświęcił patologicznemu zjawisku czyszczenia kamienic. Cały ten rozdział zamieszczam poniżej (mam nadzieję, że wydawnictwo 'Czarne' nie potraktuje tego jako naruszenie ich praw autorskich). Wstrząsająca lektura obnażająca niemoc i/lub dezynwolturę organów państwa, które sobie od lat nie potrafi poradzić z rakiem na tkance społecznej jakim są bandyci-czyściciele kamienic z Poznania, Łodzi, Warszawy, Krakowa i innych miast. 














czwartek, 28 maja 2015

28. Magazyn 'Ekspres Reporterów' o Piotrze B(ezwzględnym), czyścicielu kamienic nękającym właścicieli domu na Sołaczu w Poznaniu.

Telewizja Polska 2 (TVP 2) w magazynie Ekspresu Reporterów wyemitowała reportaż on nas, właścicielach mieszkań w domu w dzielnicy Sołacz w Poznaniu. Reportaż jest do obejrzenia w 23 minucie pod tym adresem: 



czwartek, 26 lutego 2015

24. Piotr Burki przegrał w sądzie sprawę o 'wodę i gaz'

Krótkie przypomnienie faktów: Jesteśmy jednymi z trzech współwłaścicielami nieruchomości na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu gdzie zamieszkujemy w naszych własnych i wydzielonych z tej nieruchomości  mieszkaniach. W 2008 roku parter domu kupił od ówczesnej trzeciej współwłaścicielki Piotr Buki, neo-kaminicznik mający ponad 20 nieruchomości (wg. jego własnych słów) w Poznaniu. Buski zapowiedział nam pozostałym dwóm współwłaścicielom, że jeżeli nie wyprowadzimy się z naszej własności to nas zacznie z niej wykurzać. Powiedział to ot tak, po prostu, jakbyśmy byli lokatorami w kamienicy, którą całą przejął. Piotr B. nie złożył nam żadnej oferty odkupienia od nas naszej własności. Stwierdził, że taniej mu będzie tak uprzykrzać nam życie w domu, że sami do niego przyjdziemy i będziemy go błagać by od nas kupił nasze mieszkania i współudziały a on 'nas wówczas przeniesie do jakiegoś mieszkania w którejś ze swoich kamienic' by zacytować jego własne słowa z pierwszej i jedynej wizyty jaką nam złożył we wrześniu 2008 roku. Ponieważ powiedzieliśmy NIE na taką bezczelność i arogancję neo-kamienicznika-czyściciela, Buski przeszedł do planu B i zaczął realizować swoje zapowiedzi nękania nas. Najpierw był to gaz (14 stycznia 2009), potem dewastacja pionu wodnego (2x), potem inne dewastacje, zniszczenia, kradzieże, włamania, ataki fizyczne na mnie i lżenie i zastraszanie żony, itp. 

W postach 6, 15 i 19 opisuję dokładnie kolejne etapy nękania nas przez Burego w zakresie wody (dwukrotnie uszkadzał mi moje własne doprowadzenie wody do mojego własnego mieszkania). Piszę tam również o tym, że w listopadzie 2012 r. wystąpiliśmy do sądu z pozwem cywilnym przeciwko Buremu o to by sąd wydał za Bukiego zgodę na poprowadzenie wewnętrznej instalacji wodnej i gazowej częściami wspólnymi tj., klatką schodową, na co oczywiście Buki w ramach zapowiedzianego nam nękania nas się nie zgadzał. Sprawa trwała ponad dwa lata i 11 lutego 2015 roku zakończyła się wynikiem dla nas pozytywnym. Pisze o tym notka z Głosu Wielkopolskiego z dnia wczorajszego:


a cały artykuł zamieszczam poniżej: 

W kontekście tego artykułu należy podać kilka sprostowań. Po pierwsze, ta wygrana sprawa to nie jest żaden przełom ani też koniec czyścicielskich działań Piotra Burego i aktów nas nękających. Wyrok sądu daje nam natomiast pewność, że będziemy mogli doprowadzić do naszych mieszkań zupełnie legalnie dwa najważniejsze media. Nie daje nam natomiast żadnej pewności, że próby dewastacji tych instalacji przez Burdzińskiego nie zostaną podjęte. Buki Piotr z zawziętością za to, że od ponad 6-ciu lat nie może nic wskórać z pewnością będzie nas nękał dalej. Znowu okaże się za jakiś czas, że 'ktoś' przedziurawił nam instalację wodną lub rozszczelnił złącza na instalacji gazowej na klatce schodowej, lub zdewastował instalację elektryczną (co Piotr Biński już raz zrobił) lub jakiekolwiek inne akty nękania, które Buski Piotr realizuje z żelazną konsekwencją od 2008 roku, tak jak to nam zapowiedział. Po drugie, zasądzenie kosztów w całości na rzecz Burego to razem około 5 tysięcy z tym, że on będzie miał do zwrotu koszty realne poniesione na biegłego, a reszta zaliczki zostanie nam zwrócona przez sąd. Po trzecie, sprawa, którą wnieśliśmy do sądu o uregulowanie korzystania z części wspólnych dotyczy piwnic, strychów i ogrodu, a nie klatki schodowej. Faktem jest, że w tym zakresie opinie biegłych geodety i budownictwa są dla nas w zasadzie w większości korzystne. Po czwarte, ten wyrok to tylko pierwsza instancja, a Buski ze swoim prokrastynującym radcą prawnym będzie się odwoływał i sprawa w apelacji ugrzęźnie na pewno na co najmniej pięć miesięcy. Ale mamy nadzieję, że i ta będzie dla nas korzystna zarówno w samej sentencji jak i zasądzonych na naszą rzecz kosztów.

Przyłączam się do apelu Głosu Wielkopolskiego by osoby będące współwłaścicielami domów i właścicielami swoich mieszkań (tak jak my), a które zostały przymuszone lub są przymuszane czyścicielskimi i nękającymi działaniami Piotra Burego do rezygnacji ze swej własności poprzez niekorzystną sprzedaż, aby więc te osoby zgłaszały się ze swoimi historiami do redakcji Głosu, lub bezpośrednio do mnie (britney131929@yahoo.com). Trzeba wreszcie położyć kres takim patologicznym zachowaniom i działaniom a można to zrobić tylko wtedy gdy wszyscy, którzy ucierpieli w przeszłości od działań Bukiego i innych czyścicieli, zaczną o tym głośno i otwarcie mówić. Złu i patologicznym zjawiskom we wszelkich przejawach życia społecznego trzeba się zdecydowanie i odważnie przeciwstawiać. W przeciwnym razie zdominują one nasz krajobraz i zaczną nadawać mu ton. A do tego nie można w żadnym wypadku dopuścić!

FINAŁ SPRAWY: patrz post nr 36

niedziela, 18 stycznia 2015

Post 22. Neo-kamienicznik Piotr Burdki stosujący metody czyścicieli kamienic z ul. Stolarskiej, martwi się o stan fundamentów naszego domu.

Dalszy ciąg postu 21 o rozkopanych przez Piotra Burego, neo-kamienicznika stosującego wobec współwłaścicieli domu metody czyścicieli kamienic, fundamentach naszego domu. W drugiej połowie grudnia takie 'pismo-dziwo' dostałem:
W piśmie tym neo-kamienicznik Piotr B. występuje w roli  'eksperta od budownictwa'. Rozkopawszy fundamenty domu od strony ogrodu Piotr B.ki stwierdza, że:

'nieruchomość wymaga remontu polegającego na wykonaniu izolacji ścian fundamentowych wraz z drenażem'. 

Pomijając już impertynencki ton pisma i błędy logiczne ('nieruchomość' nie może 'wymagać remontu' bo 'nieruchomość' to kategoria abstrakcyjna) zaciekawiło mnie w oparciu o jaką wiedzę Piotr Buki rozkopawszy fundamenty wywnioskował o tej nagłej potrzebie izolacji i drenażu fundamentów. Jaką to zaawansowaną wiedzę specjalistyczną Piotr Biński wyniósł z lat wypełnionych opróżnianiem kamienic i domów z 'wkładki mięsnej' (lokatorów i współwłaścicieli) metodami stosowanymi przez czyścicieli kamienic w Poznaniu, lat wypełnionych dziesiątkami odciętych od gazu lokatorów i/lub współwłaścicieli kamienic, zdewastowanych instalacji wodociągowych, celowo dziurawionych rur kanalizacyjnych, włamań do pomieszczeń prywatnych, pobić, kradzieży, dewastacji stolarki budowlanej, zalewania kondygnacji, rozlewania cuchnących substancji na klatce schodowej, zniszczeń w ogrodzie, rozkopywania terenu nieruchomości i wiele innych punktów z podręcznika czyściciela kamienic. Wszystkie te metody zastosował również w przypadku naszej nieruchomości (z szerokiego wachlarza tych metod pozostało jeszcze tylko zastraszenie mnie poprzez pobicie przez NS i podpalenie domu lub spalenie samochodu). A więc, jaką to wiedzę Piotr Bński nabył, że tak kategorycznie stwierdza, że fundamenty wymagają izolacji i drenażu? Czyżby Piotr Buński powołał w tym celu eksperta d/s budownictwa, który dokonałby odpowiednich oględzin, pomiarów wilgotności czy innych czynności zmierzających do stwierdzenia czy ściany fundamentowe są wilgotne czy nie? Skądże! To Piotr Bziński sam tak stwierdził, bez niczyjej fachowej pomocy no bo przecież Piotr Biński zna się na wszystkim (kiedyś pouczał mojego sąsiada artystę malarza co to są prawa autorskie). Ja jednakże nie znam się na wszystkim więc odwołałem się do tych, którzy się znają i poprosiłem o wstępną opinię ludzi kompetentnych. Ci jednoznacznie stwierdzili: nie ma potrzeby przeprowadzania prac, do których wyrażenia zgody Piotr Bński Państwa wzywa. Dałem im również do przeanalizowania kosztorys prac, który Piotr Bski mi przysłał wraz z wyżej zamieszczonym pismem, a który to kosztorys zamieszczam poniżej:





Już pobieżna lektura tego 'kosztorysu' pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, ten kto się pod nim podpisał musi być dość miernym specjalistą (bliżej mu pewnie do określenia 'amator') w zakresie robót mu powierzonych bo widząc takie fundamenty jakie nasz dom ma musiał wiedzieć, że przy takiej ich konstrukcji drenażu się nie zakłada. Po drugie, a pomijając koszty z drenażem związane, kalkulacja całej roboty jest co najmniej o 150% zawyżona. Maksymalny koszt prac, które ewentualnie można by przeprowadzić na fundamentach naszego domu, gdyby była taka potrzeba, został przez fachowca wyceniony na 25, maksymalnie 35 tysięcy złoty polskich. A Piotr Bziński przysyła nam kosztorys na ponad 70 tysięcy? Dlaczego? 

Innym elementem pisma od Burego jest trzeci akapit, w którym Buki "wzywa nas (współwłaścicieli) do wyrażenia zgody na przeprowadzenie tych prac". Typowa impertynencka zagrywka neo-kamienicznika Burego polega na tym, że ten, dewastujący całą nieruchomość i nie mieszkający w domu trzeci współwłaściciel 'wzywa' nas, dwóch współwłaścicieli z większościowym udziałem w częściach wspólnych (my razem mamy 3/4, a Bziński tylko 1/4) do wyrażenia zgody na roboty, które nie są ani potrzebne ani najpilniejsze! Bez uprzedniej konsultacji z nami, bez zasięgnięcia opinii, bez zwrócenia się do nas, bez żadnych wcześniejszych rozmów czy chociażby prób tychże na ten temat, bez uzgodnienia czegokolwiek! Biński w całej swojej perfidnej i przewrotnej postaci!

Najbardziej przewrotnym i 'putinowskim' akcentem w tej sprawie jest natomiast następujący fragment z w/w pisma, w którym pisze, że prace te: "znacznie polepszą stan fundamentów powodując ich osuszenie". Piotr Burski od października 2012 roku systematycznie dewastuje nam dom doprowadzając go co rusz to nowymi aktami wandalizmu do ruiny (niszczy instalacje, wycina wodociąg, dziurawi rury, wybija szyby w oknach, zrywa izolację murów, zalewa klatkę schodową cuchnącą substancją, wycina drzewa, dewastuje ogród, doprowadza do zawilgocenia ścian wewnętrznych budynku i jego wyziębienia najpierw otwierając okna a potem je demontując) i w takim kontekście celowych i z premedytacją przeprowadzanych aktów dewastacji i zniszczeń, gdzie po parterze hula wiatr, leje się woda, dostaje śnieg i wilgoć z atmosfery, Piotr Biński ma tupet i czelność przysyłać nam pismo, w którym wyraża troskę o 'stan fundamentów'. Goebelsowska propaganda w wydaniu Piotra Burego. 

środa, 24 września 2014

Post 19. Po 2 latach bez wody przywracam ją i informuję o tym Piotra Burego

Szybkie przypomnienie najważniejszych faktów w skrócie. Jesteśmy jednym z trzech współwłaścicieli domu oraz właścicielami swojego mieszkania na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Od 2009 roku jesteśmy nękani, zastraszani i szykanowani w naszej nieruchomości przez Piotra Burego, stosującego metody znane ze Stolarskiej neo-kamienicznika. Piotr Buski w sierpniu 2008 roku odkupił od trzeciej współwłaścicielki za 700 tyś. dwa lokale na parterze wraz z lokatorami kwaterunkowymi. Pozostałym dwu współwłaścicielom (nam i Państwu K.) oświadczył, że jego "nie interesuje tylko część i że on chce cały dom dla siebie i że on nam pomoże się wyprowadzić do któregoś ze swoich mieszkanek w którejś z jego 20 kamienic", a jak nie to "będę uprzykrzał wam życie na wszelkie możliwe sposoby". Zaczął 14 stycznia 2009. Od tego czasu lista nękających i dręczących nas aktów Burego rosła z każdym miesiącem:
  • odcięcie nam gazu poprzez dewastację (rozszczelnienie) instalacji gazowej w garażu Burego (UWAGA: tego nie zrobił Piotr Buński :-) - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • wycięcie mojego pionu wodnego - raz na klatce schodowej, a drugi raz biegnącego kanałem kominowym (o tym szerzej niżej)
  • dewastacja mojej termoizolacji mieszkania - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • odcinanie prądu (wykręcanie i kradzież moich bezpieczników) 
  • wystawienie okien w lokalach Burego na parterze by nas podziębić - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie; PINB Poznań oddalił; sąd oddalił nasz pozew (dwójki współwłaścicieli) o przywrócenie stanu w pierwszej i drugiej instancji).
  • dewastacja ogrodu (roślinności, krzewów, elementów ozdobnych)
  • włamania do pomieszczeń prywatnych
  • kradzieże naszego mienia z ogrodu, klatki schodowej i piwnic-
    Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • kilkakrotna fizyczna napaść na mnie - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • zapychanie zamków zapałkami
  • rozlewanie cuchnących substancji na klatce schodowej
  • zrywanie kłódek do wspólnych pomieszczeń
  • wyłamywanie drzwi na strychy
  • próby zalewania mojego mieszkania ze strychu,
  • zostawianie otwartych okien uchylnych na strychu pod naszą nieobecność
  • zostawianie otwartych drzwi wejściowych do domu (w domu od 2011 r. mieszkamy sami)
  • lżenie i wyzywanie mojej żony
  • fizyczne demonstracje siły w stosunku do żony
  • i inne 
O tym dlaczego rozdzieliliśmy doprowadzenie wody do domu tak by każdy współwłaściciel miał swój licznik pisałem szerzej w Poście nr. 6. Również w tym poście opisałem dokładnie jak Buki wyciął mi pion wodny na parterze klatki schodowej w sierpniu 2012 roku i co prokuratura sądziła o tej sprawie.  Sprawę zniszczenia mienia zgłosiłem do prokuratury, która umorzyła postępowanie bo, jak się dowiedziałem z akt Buski zeznał, że on nie pozbawił mnie wody, tylko wyciął rurę wodną biegnącą klatką schodową bo została poprowadzona bez jego zgody, ale nie wiedział gdzie ona biegnie i, że dostarcza wodę do mojego mieszkania! Ponieważ sprawa cywilna o wydanie przez sąd w zastępstwie za Bukiego zgody na poprowadzenie wody do mego mieszkania klatką schodową się przeciągała, w maju 2014 roku pociągnąłem instalację wodną od mojego licznika drogą alternatywną, tj., poprzez wolny przewód kominowy. Do tego czasu, tj., od sierpnia 2012 do połowy maja 2014 wodę nosiłem do domu wiadrami z piwnicy, pranie robiliśmy u trzech różnych znajomych a kąpaliśmy się u sąsiadów. Tę alternatywną instalację wodną Buski ponownie mi zdewastował 26 lipca 2014 roku pod naszą dłuższą nieobecność w domu. Zgłosiłem ponownie uszkodzenie mienia prokuraturze i czekam na rezultat mojego zawiadomienia. Od 26 lipca do 23 września znowu zostałem przez Buskiego pozbawiony wody i nosiłem ją wiadrami z piwnicy a kąpiele i pranie jak poprzednio. Ponieważ termin końcowej rozprawy wyznaczony na 19 sierpnia został przesunięty na 14 listopada 2014 z powodu choroby sędziego postanowiłem naprawić sobie zdewastowany przez Burego w sierpniu 2012 pion wodny ścieżką jaką biegł przed tą dewastacją. Zrobiłem to we wtorek 23 września 2014 roku a dnia następnego podczas rytualnej codziennej 10-cio minutowej nękającej wizyty Piotr Bury w nieruchomości powiadomiłem go o tym fakcie, co zarejestrowałem na filmie.

Również, z powodów opisanych powyżej, a mianowicie takich żeby Piotr B. nie miał najmniejszej wątpliwości co do tego co to za rura przebiega od mojego zaworu i licznika wody przez klatkę schodową obok drzwi wejściowych do jego lokalu na parterze, opisałem swój pion w sposób następujący: "WODA do M. nr 4", czego zdjęcia załączam poniżej.