9 lutego 2009 roku, pomni tego co się stało w garażu PIOTRA BUR...O z przebiegającą przez ten garaż instalacją gazową, postanowiliśmy podjąć kroki uniemożliwiające mu zrobienie tego samego z wodą. Gwoli przypomnienia i wyjaśnienia czytelnikowi należy wspomnieć, że cały dom był wówczas zaopatrywany w wodę przez jedno doprowadzenie z ulicy, na którym w pomieszczeniu pod schodami w piwnicy był jeden wodomierz. Za tym wodomierzem wodociąg rozdzielał się na dwa piony obsługujące mieszkania po prawej i po lewej stronie klatki schodowej. Pion prawy zasilający mieszkanie nr 2 na parterze (wówczas zajmowane przez lokatorów), oraz moje na piętrze, biegł kanałem schowanym w ścianie, a w kondygnacji piwnicznej biegł równolegle do instalacji gazowej. Tym samym, na odcinku około 2 metrów przechodził przez garaż Burro, w którym to biegł po ścianie. Po stronie pionu lewego, zasilającego mieszkanie Państwa K. na piętrze było podobnie z tym, że w kondygnacji piwnicznej nie było niebezpieczeństwa, że Burrro zdewastuje ten fragment jako, że pomieszczenie to było pomieszczeniem wspólnym. Jednak nie miało to żadnego znaczenia dla bezpieczeństwa Państwa K. pod względem dostawy wody, bo w sytuacji gdy instalacja wodna jest w zasadzie jedna i wspólna dla całego domu uszkodzenie jej w miejscu, do którego nie mają dostępu inni współwłaściciele automatycznie doprowadza do odcięcia wody dla wszystkich. I tego się właśnie obawialiśmy.
Pod koniec stycznia 2009 umówiłem się na rozmowę z dyrektorem technicznym Aquanetu, któremu w dłuższej rozmowie naświetliłem całą sprawę ze szczególnym naciskiem na metody działania Burro identyczne z tymi, które stosują czyściciele kamienic, a które zmierzają do tego by nas wykurzyć z naszej własności wszelkimi możliwymi sposobami. W rozmowie tej prosiłem dyrektora o zgodę na rozdzielnie doprowadzeń wody do każdego lokalu oddzielnie tak by w ulicy były oddzielne zawory zamykające od których odchodziłyby do domu oddzielne ścieżki wodne z oddzielnymi na nich wodomierzami. W ten sposób każde mieszkanie/właściciel miałby swoje własne 'ujęcie' wody, a nowa instalacja wewnątrz budynku doprowadzająca wodę do naszego i Państwa K. mieszkania zostałaby poprowadzona przez części wspólne nieruchomości (klatkę schodową) omijając garaż Burro. Po początkowym wahaniu i niepewności dyrektor oznajmił nam, że skonsultuje się z prawnikami Aquanetu co do możliwości przeprowadzenia takiego rozłączenia i da nam odpowiedź. Po dwu dniach dostałem telefon, w którym poinformował mnie, że się zgadzają i żebym wystosował podanie opisując dokładnie całą sprawę i naszą sytuację łącznie z naszymi obawami dotyczącymi domniemanych planów Burro w/s wody. 9 marca 2009 roku otrzymałem oficjalną decyzję o zgodzie na rozdzielenie instalacji doprowadzającej wodę i zostało to wykonane na początku kwietnia. W interesującym nas fragmencie wewnątrz domu instalacja przebiegała jak na zdjęciach poniżej:
Po lewej, widać trzy oddzielne ujęcia doprowadzające wodę niezależnie do pomieszczenia w piwnicy gdzie są dwa wodomierze (mój i Państwa K.). Wodomierz Burro jest tym, który niegdyś był wodomierzem wspólnym dla całego domu. Innymi słowy 'stara instalacja' została niejako pozostawiona Burro, a my poprowadziliśmy sobie nową przez klatkę schodową omijając garaż Burro.
Na Fot. 3 widać dwie oddzielne nitki wodne, prawa jest moja a lewa Państwa K. Z pomieszczenia gdzie są wodomierze moja nitka przechodzi na klatkę schodową i idąc równolegle do nieczynnej już rury gazowej (na żółto) przechodzi nad drzwiami garażu Burro przez strop na parter klatki schodowej (Fot. 4). Ta zardzewiała rura wchodząca w ścianę i przechodząca do garażu Burro to właśnie stara instalacja wodna, o której 'zdrowie' się obawialiśmy. Na Fot. 5. widać ciąg dalszy mojej nitki wodnej na parterze przy drzwiach do jednego z lokali Burro i jak przez strop przechodzi na piętro i przy moich drzwiach (Fot. 6) przebija się przez strop na poddasze i tam wchodzi przez ścianę na strych (Fot. 7) by na nim włączyć się w moją istniejącą wcześniej instalację, którą doprowadzałem sobie wodę z piętra do drugiej części mojego mieszkania na poddaszu. Czyli nowa instalacja doprowadza mi wodę do mojego mieszkania na piętrze od góry. Państwo K. poprowadzili sobie również wodę do swojego mieszkania po lewej stronie oddzielną, niezależną trasą omijając części należące wyłącznie do Burro.
Należy tu oczywiście nadmienić, że przeprowadzając wodę przez wspólną klatkę schodową nie uzyskaliśmy zgody Burro na rozdzielenie instalacji ani na poprowadzenie jej częściami wspólnymi czyli klatką schodową, bo oczywiście takiej zgody byśmy od niego nie dostali. Gdym zwrócił się do niego z ustną prośbą w tej sprawie odmówił. To że odmówi było dla nas jasne od samego początku. Nie po to NIEZNANY SPRAWCA :-) dewastował instalację
w jego garażu, nie po to Burro zostawił swój garaż otwarty na zimę, by nam potem udzielać zgody na poprowadzenie wody do naszych mieszkań drogą, która by pozbawiała go jakiejkolwiek możliwości dokuczenia i uprzykrzenia nam i drugim współwłaścicielom życia w naszych mieszkaniach. Otrzymałem natomiast zgodę Państwa K. Woda popłynęła do naszych mieszkań nową rurą pod koniec kwietnia 2009 roku i płynęła nią sobie szczęśliwie do 14 sierpnia 2012 roku kiedy to Burro, dokonując innych dewastacji, zniszczeń i włamań na terenie nieruchomości, wyciął mi fragment wodociągu przebiegający przez parter klatki schodowej. Zapowiedział to zresztą mi w piśmie, które przesłał do mnie i Państwa K. przez swojego radcę prawnego A. Korala, że jeżeli sami nie usuniemy 'bezprawnie zamontowanej instalacji wodociągowej' to zostanie ona przez niego usunięta na nasz koszt. Jak zwykle we wszystkich tego rodzaju sprawach BURRO kłamie, zaprzecza sobie, odwraca role i robi z siebie pokrzywdzonego, konfabuluje, kręci, i mataczy. (wydarzenia z sierpnia 2012 roku zostaną opisane w oddzielnym poście).
Od tego czasu, tj., od 14 sierpnia 2012 roku NIE MAMY W MIESZKANIU WODY BIEŻĄCEJ! Noszę ją wiadrami z piwnicy, większe pranie robimy u koleżeństwa z pracy, a na prysznice i kąpiel chodzimy do naszych przyjaciół i sąsiadów z domu obok, którzy nas duchowo, moralnie i nie tylko wspierają od samego początku naszej walki z duetem neo-kamieniczników PIOTR BURRO / ALINA KSZA z firmy FOTO stosujących metody czyścicieli kamienic.
(od połowy września 2014 już mam - patrz post nr 15 i 19)
Pod koniec stycznia 2009 umówiłem się na rozmowę z dyrektorem technicznym Aquanetu, któremu w dłuższej rozmowie naświetliłem całą sprawę ze szczególnym naciskiem na metody działania Burro identyczne z tymi, które stosują czyściciele kamienic, a które zmierzają do tego by nas wykurzyć z naszej własności wszelkimi możliwymi sposobami. W rozmowie tej prosiłem dyrektora o zgodę na rozdzielnie doprowadzeń wody do każdego lokalu oddzielnie tak by w ulicy były oddzielne zawory zamykające od których odchodziłyby do domu oddzielne ścieżki wodne z oddzielnymi na nich wodomierzami. W ten sposób każde mieszkanie/właściciel miałby swoje własne 'ujęcie' wody, a nowa instalacja wewnątrz budynku doprowadzająca wodę do naszego i Państwa K. mieszkania zostałaby poprowadzona przez części wspólne nieruchomości (klatkę schodową) omijając garaż Burro. Po początkowym wahaniu i niepewności dyrektor oznajmił nam, że skonsultuje się z prawnikami Aquanetu co do możliwości przeprowadzenia takiego rozłączenia i da nam odpowiedź. Po dwu dniach dostałem telefon, w którym poinformował mnie, że się zgadzają i żebym wystosował podanie opisując dokładnie całą sprawę i naszą sytuację łącznie z naszymi obawami dotyczącymi domniemanych planów Burro w/s wody. 9 marca 2009 roku otrzymałem oficjalną decyzję o zgodzie na rozdzielenie instalacji doprowadzającej wodę i zostało to wykonane na początku kwietnia. W interesującym nas fragmencie wewnątrz domu instalacja przebiegała jak na zdjęciach poniżej:
| Fot 1. Trzy oddzielne ujęcia wody w 'ulicy' + kotka Florynka |
| Fot. 2. Moje i Państwa K. dojście do wodomierza w piwnicy |
| Fot 3. Fragment na ścianie w piwnicy - prawa moja, lewa Państwa K. |
| Fot 4. Klatka schodowa w piwnicy - przez strop na parter. |
| Fot 5. Na klatce na parterze - drzwi do lokalu Buregogo |
| Fot. 6. Na piętrze przy moich drzwiach. |
| Fot. 7. Klatka na poddaszu - na strychu wpina się do mojej instalacji. |
w jego garażu, nie po to Burro zostawił swój garaż otwarty na zimę, by nam potem udzielać zgody na poprowadzenie wody do naszych mieszkań drogą, która by pozbawiała go jakiejkolwiek możliwości dokuczenia i uprzykrzenia nam i drugim współwłaścicielom życia w naszych mieszkaniach. Otrzymałem natomiast zgodę Państwa K. Woda popłynęła do naszych mieszkań nową rurą pod koniec kwietnia 2009 roku i płynęła nią sobie szczęśliwie do 14 sierpnia 2012 roku kiedy to Burro, dokonując innych dewastacji, zniszczeń i włamań na terenie nieruchomości, wyciął mi fragment wodociągu przebiegający przez parter klatki schodowej. Zapowiedział to zresztą mi w piśmie, które przesłał do mnie i Państwa K. przez swojego radcę prawnego A. Korala, że jeżeli sami nie usuniemy 'bezprawnie zamontowanej instalacji wodociągowej' to zostanie ona przez niego usunięta na nasz koszt. Jak zwykle we wszystkich tego rodzaju sprawach BURRO kłamie, zaprzecza sobie, odwraca role i robi z siebie pokrzywdzonego, konfabuluje, kręci, i mataczy. (wydarzenia z sierpnia 2012 roku zostaną opisane w oddzielnym poście).
Od tego czasu, tj., od 14 sierpnia 2012 roku NIE MAMY W MIESZKANIU WODY BIEŻĄCEJ! Noszę ją wiadrami z piwnicy, większe pranie robimy u koleżeństwa z pracy, a na prysznice i kąpiel chodzimy do naszych przyjaciół i sąsiadów z domu obok, którzy nas duchowo, moralnie i nie tylko wspierają od samego początku naszej walki z duetem neo-kamieniczników PIOTR BURRO / ALINA KSZA z firmy FOTO stosujących metody czyścicieli kamienic.
(od połowy września 2014 już mam - patrz post nr 15 i 19)