Szukaj na tym blogu

środa, 16 grudnia 2015

34. Wygrałem w sądzie apelacyjnym sprawę z powództwa P. Bu......ego, którą szerzej opisuję w poście 18.

Właśnie dzisiaj Sąd Apelacyjny wydał postanowienie w sprawie mojej apelacji od orzeczenia sądu pierwszej instancji z kwietnia 2015 roku, którym to orzeczeniem sąd pierwszej instancji uznał mnie za winnego i nakazał przeproszenie Badziewiaka za to, że GW umieściła w notatce informację, że ja powiedziałem, że Badziewiakowski zdewastował 14 stycznia 2009 roku instalację gazową w domu na Litewskiej 12 (co jak wszyscy wiedzą jest prawdą). Rzeczony artykuł zamieszczam poniżej dla przypomnienia:
To za ten artykuł z GW z 23 sierpnia 2012 sąd rejonowy nakazał mi przeprosiny Budziewiaka



W orzeczeniu tym sąd pierwszej instancji nakazał mi bym w GW przeprosił nękającego nas czyściciela kamienic P. Bardziekuja za to, że imputowałem, że to on zdewastował w naszym domu instalację gazową. Sąd pierwszej instancji nakazał mi umieszczenie przeprosin mniej więcej o takiej treści precyzując krój, rozmiar i typ czcionki, wymiary ogłoszenia, itp:  


"Ja Jacek Rysiewicz przepraszam P. Budziekusa za to, że w artykule GW wypowiedziałem słowa sugerujące, że to P. Budziej dokonał dewastacji instalacji gazowej w należącym do niego garażu w domu, w ktorym zamieszkuję. Wypowiadając te słowa nie dysponowałem wystarczającymi dowodami na ich poparcie."

W dzisiejszym orzeczeniu Sąd Apelacyjny oddalił powództwo P. Badziewiaka i zasądził na moją rzecz wszystkie koszty (sądowe + adwokackie). Tym samym orzeczenie sądu jest prawomocne. Poza wymienionymi kosztami P. Burdek będzie musiał jeszcze zapłacić koszty mediacji z okresu sprzed rozprawy w sądzie 1-ej instancji, które to postępowanie mediacyjne Budziek zerwał gdy zorientował się, że prowadząca je P. Mecenas całkiem zgrabnie zmierza do zażegnania zarzewia konfliktu, czyli naprawienia instalacji gazowej w naszym domu. Do tego oczywiście czyściciel P. Budziekowicz za żadną cenę nie mógł dopuścić. 

Jest to nasze drugie małe zwycięstwo nad socjopatą P. Badziewiakiem. Małymi kroczkami za kratki.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wielokulturowy Sołacz - wystawa zdjęć na dziedzińcu UM

Wystawa o splatających się kulturowych wątkach na Sołaczu, pierwszej willowej dzielnicy Poznania, od 1 listopada do 15 grudnia 2015 roku na dziedzińcu Urzędu Miejskiego. Wystawa autorstwa Grażyny Banaszkiewicz i Anny Wachowskiej-Kucharskiej przypomina historię założenia i jego późniejsze losy nieodłącznie związane z inteligencją, artystami i pracownikami nauki. Poniżej kilka zdjęć z w/w wystawy.

Jedna z plansz wystawy - dwa górne zdjęcia nasz, czyszczony przez Piotra B........go, dom.
Plansze ze zdjęciami z Sołacza


Na jednej z plansz nasz dom - po prawej na parterze widać usunięte przez Piotra B....go okna w ramach jego działań nękania nas w naszej własności.


Inna plansza również z naszym domem - oczodół okienny na parterze. Stan od października 2012 do dziś.


Widok z wieżowca przy Dąbrowskiego. Nasz dom na lewo od tego 'co się świeci'.


Od 'przełomu' w 1989 roku charakter i genius loci dzielnicy ulega zatraceniu. Domy budowane jako mieszkalne są przejmowane i wykupywane przez firmy, kancelarie, i spółki które zamieniają je na biura. Nie ominął również Sołacza rak jakim są czyściciele kamienic, którzy za wszelką cenę chcą przejąć podzielone na mieszkania wille czy domy wielorodzinne. Indywidualni czyściciele czy też działający w zespołach czy bandyckich szajkach stosują w stosunku do zamieszkujących te domy współwłaścicieli takie same metody jakie wypracowali wcześniej w czyszczonych kamienicach czynszowych, które przejęli od miasta lub odkupili od byłych właścicieli. Właśnie tak dzieje się między innymi w domu, którego jesteśmy współwłaścicielami. Piotr B.....ski, neo-kamienicznik i agresywny czyściciel kamienic od 2008 roku nęka nas, współwłaścicieli przy użyciu metod znanych z Piaskowej, Niegolewskich, Stolarskiej czy z wielu innych ulic w Poznaniu. Po kupnie parteru domu zapowiedział dwu pozostałym współwłaścicielom, że chce cały dom dla siebie i że on 'zrobi z niego cacko', i czy nie chcemy się wyprowadzić. Ani słowa o kupnie naszych mieszkań i udziałów w częściach wspólnych, tylko ogólnikowe stwierdzenia, że on 'nam pomoże się wyprowadzić do jakiegoś mieszkania w którejś ze swoich 20-stu kamienic, które ma na Jezycach, czy Grunwaldzie'. Ta propozycja nie do odrzucenia została wzmocniona groźbą następującej treści: "Jeżeli się nie wyprowadzicie to będę wam uprzykrzał życie w tym domu na wszelkie możliwe sposoby" wypowiedzianą do nas w naszym własnym mieszkaniu i do drugich współwłaścicieli również w ich własnym mieszkaniu we wrześniu 2008 roku. 

W styczniu 2009 roku Piotr B.....ski uderzył po raz pierwszy. W swoim garażu, przez który przechodził pion instalacji gazowej zdewastował tenże rozszczelniając go, i powiadamiając pogotowie gazowe o ulatnianiu się gazu. Pracownicy pogotowia gazowego byli umówieni i podpłaceni i nie mieli zauważyć oczywistych śladów siłowej ingerencji w instalację, szybko się pojawić, wykonać swoje i zniknąć. I tak też się stało. Prokuratura, której zgłosiliśmy sprawę umorzyła ją raz, potem drugi raz i następnie trzeci raz pomimo niezaprzeczalnych faktów wskazujących w sposób bezpośredni na Burdzikiewicza jako sprawcę a przynajmniej modus operandi tej dewastacji. Od stycznia 2009 w domu nie ma gazu. 

Potem Burdzikiewicz wycinał nam dwa razy pion wodny pozbawiając nas wody. Łącznie nie miałem wody w swoim własnym mieszkaniu przez 24 miesiące: pranie robiliśmy u znajomych, kąpiele u sąsiadów, a wodę na potrzeby codziennego użycia nosiłem wiadrami z piwnicy na pierwsze piętro - co dziennie po 100 litrów. 

Potem Burdziak zaczął dewastować nam ogród, włamywać się do garaży, niszczyć substancję wspólną domu, dokonywać kradzieży, zniszczeń, ataków agresji w stosunku do mnie i do żony, rozlewać cuchnącą substancję na klatce schodowej, i wiele wiele innych. Sprawy zgłaszane prokuraturze były umarzane lub wręcz w ogóle nie podejmowane. Trudno oprzeć się wrażeniu, że PB cieszył się swego rodzaju nietykalnością w Poznaniu.

sobota, 5 grudnia 2015

Filip Springer w "13 pięter" o czyścicielach kamienic

W wydanej w tym roku (2015) przez wydawnictwo 'Czarne' książce pod tytułem "13 pięter" Filip Springer, znany polski pisarz-reportażysta, jeden rozdział poświęcił patologicznemu zjawisku czyszczenia kamienic. Cały ten rozdział zamieszczam poniżej (mam nadzieję, że wydawnictwo 'Czarne' nie potraktuje tego jako naruszenie ich praw autorskich). Wstrząsająca lektura obnażająca niemoc i/lub dezynwolturę organów państwa, które sobie od lat nie potrafi poradzić z rakiem na tkance społecznej jakim są bandyci-czyściciele kamienic z Poznania, Łodzi, Warszawy, Krakowa i innych miast.