Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wielokulturowy Sołacz - wystawa zdjęć na dziedzińcu UM

Wystawa o splatających się kulturowych wątkach na Sołaczu, pierwszej willowej dzielnicy Poznania, od 1 listopada do 15 grudnia 2015 roku na dziedzińcu Urzędu Miejskiego. Wystawa autorstwa Grażyny Banaszkiewicz i Anny Wachowskiej-Kucharskiej przypomina historię założenia i jego późniejsze losy nieodłącznie związane z inteligencją, artystami i pracownikami nauki. Poniżej kilka zdjęć z w/w wystawy.

Jedna z plansz wystawy - dwa górne zdjęcia nasz, czyszczony przez Piotra B........go, dom.
Plansze ze zdjęciami z Sołacza


Na jednej z plansz nasz dom - po prawej na parterze widać usunięte przez Piotra B....go okna w ramach jego działań nękania nas w naszej własności.


Inna plansza również z naszym domem - oczodół okienny na parterze. Stan od października 2012 do dziś.


Widok z wieżowca przy Dąbrowskiego. Nasz dom na lewo od tego 'co się świeci'.


Od 'przełomu' w 1989 roku charakter i genius loci dzielnicy ulega zatraceniu. Domy budowane jako mieszkalne są przejmowane i wykupywane przez firmy, kancelarie, i spółki które zamieniają je na biura. Nie ominął również Sołacza rak jakim są czyściciele kamienic, którzy za wszelką cenę chcą przejąć podzielone na mieszkania wille czy domy wielorodzinne. Indywidualni czyściciele czy też działający w zespołach czy bandyckich szajkach stosują w stosunku do zamieszkujących te domy współwłaścicieli takie same metody jakie wypracowali wcześniej w czyszczonych kamienicach czynszowych, które przejęli od miasta lub odkupili od byłych właścicieli. Właśnie tak dzieje się między innymi w domu, którego jesteśmy współwłaścicielami. Piotr B.....ski, neo-kamienicznik i agresywny czyściciel kamienic od 2008 roku nęka nas, współwłaścicieli przy użyciu metod znanych z Piaskowej, Niegolewskich, Stolarskiej czy z wielu innych ulic w Poznaniu. Po kupnie parteru domu zapowiedział dwu pozostałym współwłaścicielom, że chce cały dom dla siebie i że on 'zrobi z niego cacko', i czy nie chcemy się wyprowadzić. Ani słowa o kupnie naszych mieszkań i udziałów w częściach wspólnych, tylko ogólnikowe stwierdzenia, że on 'nam pomoże się wyprowadzić do jakiegoś mieszkania w którejś ze swoich 20-stu kamienic, które ma na Jezycach, czy Grunwaldzie'. Ta propozycja nie do odrzucenia została wzmocniona groźbą następującej treści: "Jeżeli się nie wyprowadzicie to będę wam uprzykrzał życie w tym domu na wszelkie możliwe sposoby" wypowiedzianą do nas w naszym własnym mieszkaniu i do drugich współwłaścicieli również w ich własnym mieszkaniu we wrześniu 2008 roku. 

W styczniu 2009 roku Piotr B.....ski uderzył po raz pierwszy. W swoim garażu, przez który przechodził pion instalacji gazowej zdewastował tenże rozszczelniając go, i powiadamiając pogotowie gazowe o ulatnianiu się gazu. Pracownicy pogotowia gazowego byli umówieni i podpłaceni i nie mieli zauważyć oczywistych śladów siłowej ingerencji w instalację, szybko się pojawić, wykonać swoje i zniknąć. I tak też się stało. Prokuratura, której zgłosiliśmy sprawę umorzyła ją raz, potem drugi raz i następnie trzeci raz pomimo niezaprzeczalnych faktów wskazujących w sposób bezpośredni na Burdzikiewicza jako sprawcę a przynajmniej modus operandi tej dewastacji. Od stycznia 2009 w domu nie ma gazu. 

Potem Burdzikiewicz wycinał nam dwa razy pion wodny pozbawiając nas wody. Łącznie nie miałem wody w swoim własnym mieszkaniu przez 24 miesiące: pranie robiliśmy u znajomych, kąpiele u sąsiadów, a wodę na potrzeby codziennego użycia nosiłem wiadrami z piwnicy na pierwsze piętro - co dziennie po 100 litrów. 

Potem Burdziak zaczął dewastować nam ogród, włamywać się do garaży, niszczyć substancję wspólną domu, dokonywać kradzieży, zniszczeń, ataków agresji w stosunku do mnie i do żony, rozlewać cuchnącą substancję na klatce schodowej, i wiele wiele innych. Sprawy zgłaszane prokuraturze były umarzane lub wręcz w ogóle nie podejmowane. Trudno oprzeć się wrażeniu, że PB cieszył się swego rodzaju nietykalnością w Poznaniu.