W wydanej w tym roku (2015) przez wydawnictwo 'Czarne' książce pod tytułem "13 pięter" Filip Springer, znany polski pisarz-reportażysta, jeden rozdział poświęcił patologicznemu zjawisku czyszczenia kamienic. Cały ten rozdział zamieszczam poniżej (mam nadzieję, że wydawnictwo 'Czarne' nie potraktuje tego jako naruszenie ich praw autorskich). Wstrząsająca lektura obnażająca niemoc i/lub dezynwolturę organów państwa, które sobie od lat nie potrafi poradzić z rakiem na tkance społecznej jakim są bandyci-czyściciele kamienic z Poznania, Łodzi, Warszawy, Krakowa i innych miast.
Blog poświęcony jest hańbiącej Polskę praktyce 'czyszczenia kamienic' przez środowiska neo-kamieniczników i skutkach tej patologii dla idei państwa obywatelskiego. Powstał on w rezultacie naszych własnych doświadczeń z czyścicielem kamienic z Poznania.
Szukaj na tym blogu
sobota, 5 grudnia 2015
czwartek, 28 maja 2015
28. Magazyn 'Ekspres Reporterów' o Piotrze B(ezwzględnym), czyścicielu kamienic nękającym właścicieli domu na Sołaczu w Poznaniu.
Telewizja Polska 2 (TVP 2) w magazynie Ekspresu Reporterów wyemitowała reportaż on nas, właścicielach mieszkań w domu w dzielnicy Sołacz w Poznaniu. Reportaż jest do obejrzenia w 23 minucie pod tym adresem:
czwartek, 26 lutego 2015
24. Piotr Burki przegrał w sądzie sprawę o 'wodę i gaz'
Krótkie przypomnienie faktów: Jesteśmy jednymi z trzech współwłaścicielami nieruchomości na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu gdzie zamieszkujemy w naszych własnych i wydzielonych z tej nieruchomości mieszkaniach. W 2008 roku parter domu kupił od ówczesnej trzeciej współwłaścicielki Piotr Buki, neo-kaminicznik mający ponad 20 nieruchomości (wg. jego własnych słów) w Poznaniu. Buski zapowiedział nam pozostałym dwóm współwłaścicielom, że jeżeli nie wyprowadzimy się z naszej własności to nas zacznie z niej wykurzać. Powiedział to ot tak, po prostu, jakbyśmy byli lokatorami w kamienicy, którą całą przejął. Piotr B. nie złożył nam żadnej oferty odkupienia od nas naszej własności. Stwierdził, że taniej mu będzie tak uprzykrzać nam życie w domu, że sami do niego przyjdziemy i będziemy go błagać by od nas kupił nasze mieszkania i współudziały a on 'nas wówczas przeniesie do jakiegoś mieszkania w którejś ze swoich kamienic' by zacytować jego własne słowa z pierwszej i jedynej wizyty jaką nam złożył we wrześniu 2008 roku. Ponieważ powiedzieliśmy NIE na taką bezczelność i arogancję neo-kamienicznika-czyściciela, Buski przeszedł do planu B i zaczął realizować swoje zapowiedzi nękania nas. Najpierw był to gaz (14 stycznia 2009), potem dewastacja pionu wodnego (2x), potem inne dewastacje, zniszczenia, kradzieże, włamania, ataki fizyczne na mnie i lżenie i zastraszanie żony, itp.
W postach 6, 15 i 19 opisuję dokładnie kolejne etapy nękania nas przez Burego w zakresie wody (dwukrotnie uszkadzał mi moje własne doprowadzenie wody do mojego własnego mieszkania). Piszę tam również o tym, że w listopadzie 2012 r. wystąpiliśmy do sądu z pozwem cywilnym przeciwko Buremu o to by sąd wydał za Bukiego zgodę na poprowadzenie wewnętrznej instalacji wodnej i gazowej częściami wspólnymi tj., klatką schodową, na co oczywiście Buki w ramach zapowiedzianego nam nękania nas się nie zgadzał. Sprawa trwała ponad dwa lata i 11 lutego 2015 roku zakończyła się wynikiem dla nas pozytywnym. Pisze o tym notka z Głosu Wielkopolskiego z dnia wczorajszego:
W postach 6, 15 i 19 opisuję dokładnie kolejne etapy nękania nas przez Burego w zakresie wody (dwukrotnie uszkadzał mi moje własne doprowadzenie wody do mojego własnego mieszkania). Piszę tam również o tym, że w listopadzie 2012 r. wystąpiliśmy do sądu z pozwem cywilnym przeciwko Buremu o to by sąd wydał za Bukiego zgodę na poprowadzenie wewnętrznej instalacji wodnej i gazowej częściami wspólnymi tj., klatką schodową, na co oczywiście Buki w ramach zapowiedzianego nam nękania nas się nie zgadzał. Sprawa trwała ponad dwa lata i 11 lutego 2015 roku zakończyła się wynikiem dla nas pozytywnym. Pisze o tym notka z Głosu Wielkopolskiego z dnia wczorajszego:
a cały artykuł zamieszczam poniżej:
W kontekście tego artykułu należy podać kilka sprostowań. Po pierwsze, ta wygrana sprawa to nie jest żaden przełom ani też koniec czyścicielskich działań Piotra Burego i aktów nas nękających. Wyrok sądu daje nam natomiast pewność, że będziemy mogli doprowadzić do naszych mieszkań zupełnie legalnie dwa najważniejsze media. Nie daje nam natomiast żadnej pewności, że próby dewastacji tych instalacji przez Burdzińskiego nie zostaną podjęte. Buki Piotr z zawziętością za to, że od ponad 6-ciu lat nie może nic wskórać z pewnością będzie nas nękał dalej. Znowu okaże się za jakiś czas, że 'ktoś' przedziurawił nam instalację wodną lub rozszczelnił złącza na instalacji gazowej na klatce schodowej, lub zdewastował instalację elektryczną (co Piotr Biński już raz zrobił) lub jakiekolwiek inne akty nękania, które Buski Piotr realizuje z żelazną konsekwencją od 2008 roku, tak jak to nam zapowiedział. Po drugie, zasądzenie kosztów w całości na rzecz Burego to razem około 5 tysięcy z tym, że on będzie miał do zwrotu koszty realne poniesione na biegłego, a reszta zaliczki zostanie nam zwrócona przez sąd. Po trzecie, sprawa, którą wnieśliśmy do sądu o uregulowanie korzystania z części wspólnych dotyczy piwnic, strychów i ogrodu, a nie klatki schodowej. Faktem jest, że w tym zakresie opinie biegłych geodety i budownictwa są dla nas w zasadzie w większości korzystne. Po czwarte, ten wyrok to tylko pierwsza instancja, a Buski ze swoim prokrastynującym radcą prawnym będzie się odwoływał i sprawa w apelacji ugrzęźnie na pewno na co najmniej pięć miesięcy. Ale mamy nadzieję, że i ta będzie dla nas korzystna zarówno w samej sentencji jak i zasądzonych na naszą rzecz kosztów.
Przyłączam się do apelu Głosu Wielkopolskiego by osoby będące współwłaścicielami domów i właścicielami swoich mieszkań (tak jak my), a które zostały przymuszone lub są przymuszane czyścicielskimi i nękającymi działaniami Piotra Burego do rezygnacji ze swej własności poprzez niekorzystną sprzedaż, aby więc te osoby zgłaszały się ze swoimi historiami do redakcji Głosu, lub bezpośrednio do mnie (britney131929@yahoo.com). Trzeba wreszcie położyć kres takim patologicznym zachowaniom i działaniom a można to zrobić tylko wtedy gdy wszyscy, którzy ucierpieli w przeszłości od działań Bukiego i innych czyścicieli, zaczną o tym głośno i otwarcie mówić. Złu i patologicznym zjawiskom we wszelkich przejawach życia społecznego trzeba się zdecydowanie i odważnie przeciwstawiać. W przeciwnym razie zdominują one nasz krajobraz i zaczną nadawać mu ton. A do tego nie można w żadnym wypadku dopuścić!
FINAŁ SPRAWY: patrz post nr 36
FINAŁ SPRAWY: patrz post nr 36
niedziela, 18 stycznia 2015
Post 22. Neo-kamienicznik Piotr Burdki stosujący metody czyścicieli kamienic z ul. Stolarskiej, martwi się o stan fundamentów naszego domu.
Dalszy ciąg postu 21 o rozkopanych przez Piotra Burego, neo-kamienicznika stosującego wobec współwłaścicieli domu metody czyścicieli kamienic, fundamentach naszego domu. W drugiej połowie grudnia takie 'pismo-dziwo' dostałem:
W piśmie tym neo-kamienicznik Piotr
B. występuje w roli 'eksperta od budownictwa'. Rozkopawszy fundamenty domu od strony ogrodu Piotr B.ki stwierdza, że:
'nieruchomość wymaga remontu polegającego na wykonaniu izolacji ścian fundamentowych wraz z drenażem'.
Pomijając już impertynencki ton pisma i błędy logiczne ('nieruchomość' nie może 'wymagać remontu' bo 'nieruchomość' to kategoria abstrakcyjna) zaciekawiło mnie w oparciu o jaką wiedzę Piotr Buki
rozkopawszy fundamenty wywnioskował o tej nagłej potrzebie izolacji i
drenażu fundamentów. Jaką to zaawansowaną wiedzę specjalistyczną Piotr
Biński wyniósł z lat wypełnionych opróżnianiem kamienic i domów z 'wkładki mięsnej' (lokatorów i współwłaścicieli) metodami stosowanymi przez czyścicieli kamienic w Poznaniu, lat
wypełnionych dziesiątkami odciętych od gazu lokatorów i/lub współwłaścicieli kamienic, zdewastowanych
instalacji wodociągowych, celowo dziurawionych rur kanalizacyjnych,
włamań do pomieszczeń prywatnych, pobić, kradzieży, dewastacji stolarki
budowlanej, zalewania kondygnacji, rozlewania cuchnących substancji na
klatce schodowej, zniszczeń w ogrodzie, rozkopywania terenu
nieruchomości i wiele innych punktów z podręcznika czyściciela kamienic. Wszystkie te metody zastosował również w przypadku naszej nieruchomości (z szerokiego wachlarza tych metod pozostało jeszcze tylko zastraszenie mnie poprzez pobicie przez NS i podpalenie domu lub
spalenie samochodu). A więc, jaką to wiedzę Piotr Bński nabył, że tak kategorycznie stwierdza, że
fundamenty wymagają izolacji i drenażu? Czyżby Piotr Buński powołał
w tym celu eksperta d/s budownictwa, który dokonałby odpowiednich oględzin, pomiarów wilgotności czy innych czynności zmierzających do stwierdzenia czy ściany fundamentowe są wilgotne czy nie? Skądże! To Piotr Bziński sam tak stwierdził, bez niczyjej fachowej pomocy no bo przecież Piotr Biński zna
się na wszystkim (kiedyś pouczał mojego sąsiada artystę malarza co to są
prawa autorskie). Ja jednakże nie
znam się na wszystkim więc odwołałem się do tych, którzy się znają i
poprosiłem o wstępną opinię ludzi kompetentnych. Ci jednoznacznie
stwierdzili: nie ma potrzeby przeprowadzania prac, do których wyrażenia
zgody Piotr Bński Państwa wzywa. Dałem im również do
przeanalizowania kosztorys prac, który Piotr Bski mi przysłał wraz z
wyżej zamieszczonym pismem, a który to kosztorys zamieszczam poniżej:
Już pobieżna lektura tego 'kosztorysu' pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, ten kto się pod nim podpisał musi być dość miernym specjalistą (bliżej mu pewnie do określenia 'amator') w zakresie robót mu powierzonych bo widząc takie fundamenty jakie nasz dom ma musiał wiedzieć, że przy takiej ich konstrukcji drenażu się nie zakłada. Po drugie, a pomijając koszty z drenażem związane, kalkulacja całej roboty jest co najmniej o 150% zawyżona. Maksymalny koszt prac, które ewentualnie można by przeprowadzić na fundamentach naszego domu, gdyby była taka potrzeba, został przez fachowca wyceniony na 25, maksymalnie 35 tysięcy złoty polskich. A Piotr Bziński przysyła nam kosztorys na ponad 70 tysięcy? Dlaczego?
Innym elementem pisma od Burego jest trzeci akapit, w którym Buki "wzywa nas (współwłaścicieli) do wyrażenia zgody na przeprowadzenie tych prac".
Typowa impertynencka zagrywka neo-kamienicznika Burego polega na tym, że ten, dewastujący całą nieruchomość i nie mieszkający w domu trzeci współwłaściciel 'wzywa' nas, dwóch
współwłaścicieli z większościowym udziałem w częściach wspólnych (my
razem mamy 3/4, a Bziński tylko 1/4) do wyrażenia
zgody na roboty, które nie są ani potrzebne ani najpilniejsze! Bez
uprzedniej konsultacji z nami, bez zasięgnięcia opinii, bez zwrócenia
się do nas, bez żadnych wcześniejszych rozmów czy chociażby prób tychże na ten temat, bez uzgodnienia czegokolwiek! Biński w całej swojej perfidnej i przewrotnej postaci!
Najbardziej
przewrotnym i 'putinowskim' akcentem w tej sprawie jest natomiast
następujący fragment z w/w pisma, w którym pisze, że prace te: "znacznie polepszą stan fundamentów powodując ich osuszenie". Piotr Burski od października 2012 roku systematycznie dewastuje nam dom doprowadzając go co rusz to nowymi aktami wandalizmu do ruiny (niszczy instalacje, wycina wodociąg, dziurawi rury, wybija szyby w oknach, zrywa izolację murów, zalewa klatkę schodową cuchnącą substancją, wycina drzewa, dewastuje ogród, doprowadza do zawilgocenia ścian wewnętrznych budynku i jego wyziębienia najpierw otwierając okna a potem je demontując) i w
takim kontekście celowych i z premedytacją przeprowadzanych aktów dewastacji i zniszczeń, gdzie po parterze hula wiatr, leje się woda, dostaje śnieg i wilgoć z atmosfery, Piotr Biński ma tupet i czelność przysyłać nam pismo, w którym wyraża troskę o 'stan fundamentów'. Goebelsowska propaganda w wydaniu Piotra Burego.
środa, 24 września 2014
Post 19. Po 2 latach bez wody przywracam ją i informuję o tym Piotra Burego
Szybkie przypomnienie najważniejszych faktów w skrócie. Jesteśmy jednym z trzech współwłaścicieli domu oraz właścicielami swojego mieszkania na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Od 2009 roku jesteśmy nękani, zastraszani i szykanowani w naszej nieruchomości przez Piotra Burego, stosującego metody znane ze Stolarskiej neo-kamienicznika. Piotr Buski w sierpniu 2008 roku odkupił od trzeciej współwłaścicielki za 700 tyś. dwa lokale na parterze wraz z lokatorami kwaterunkowymi. Pozostałym dwu współwłaścicielom (nam i Państwu K.) oświadczył, że jego "nie interesuje tylko część i że on chce cały dom dla siebie i że on nam pomoże się wyprowadzić do któregoś ze swoich mieszkanek w którejś z jego 20 kamienic", a jak nie to "będę uprzykrzał wam życie na wszelkie możliwe sposoby". Zaczął 14 stycznia 2009. Od tego czasu lista nękających i dręczących nas aktów Burego rosła z każdym miesiącem:
- odcięcie nam gazu poprzez dewastację (rozszczelnienie) instalacji gazowej w garażu Burego (UWAGA: tego nie zrobił Piotr Buński :-) - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
- wycięcie mojego pionu wodnego - raz na klatce schodowej, a drugi raz biegnącego kanałem kominowym (o tym szerzej niżej)
- dewastacja mojej termoizolacji mieszkania - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
- odcinanie prądu (wykręcanie i kradzież moich bezpieczników)
- wystawienie okien w lokalach Burego na parterze by nas podziębić - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie; PINB Poznań oddalił; sąd oddalił nasz pozew (dwójki współwłaścicieli) o przywrócenie stanu w pierwszej i drugiej instancji).
- dewastacja ogrodu (roślinności, krzewów, elementów ozdobnych)
- włamania do pomieszczeń prywatnych
- kradzieże naszego mienia z ogrodu, klatki schodowej i piwnic-
Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie - kilkakrotna fizyczna napaść na mnie - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
- zapychanie zamków zapałkami
- rozlewanie cuchnących substancji na klatce schodowej
- zrywanie kłódek do wspólnych pomieszczeń
- wyłamywanie drzwi na strychy
- próby zalewania mojego mieszkania ze strychu,
- zostawianie otwartych okien uchylnych na strychu pod naszą nieobecność
- zostawianie otwartych drzwi wejściowych do domu (w domu od 2011 r. mieszkamy sami)
- lżenie i wyzywanie mojej żony
- fizyczne demonstracje siły w stosunku do żony
- i inne
O tym dlaczego rozdzieliliśmy doprowadzenie wody do domu tak by każdy współwłaściciel miał swój licznik pisałem szerzej w Poście nr. 6. Również w tym poście opisałem dokładnie jak Buki wyciął mi pion wodny na parterze klatki schodowej w sierpniu 2012 roku i co prokuratura sądziła o tej sprawie. Sprawę zniszczenia mienia zgłosiłem do prokuratury, która umorzyła postępowanie bo, jak się dowiedziałem z akt Buski zeznał, że on nie pozbawił mnie wody, tylko wyciął rurę wodną biegnącą klatką schodową bo została poprowadzona bez jego zgody, ale nie wiedział gdzie ona biegnie i, że dostarcza wodę do mojego mieszkania! Ponieważ sprawa cywilna o wydanie przez sąd w zastępstwie za Bukiego zgody na poprowadzenie wody do mego mieszkania klatką schodową się przeciągała, w maju 2014 roku pociągnąłem instalację wodną od mojego licznika drogą alternatywną, tj., poprzez wolny przewód kominowy. Do tego czasu, tj., od sierpnia 2012 do połowy maja 2014 wodę nosiłem do domu wiadrami z piwnicy, pranie robiliśmy u trzech różnych znajomych a kąpaliśmy się u sąsiadów. Tę alternatywną instalację wodną Buski ponownie mi zdewastował 26 lipca 2014 roku pod naszą dłuższą nieobecność w domu. Zgłosiłem ponownie uszkodzenie mienia prokuraturze i czekam na rezultat mojego zawiadomienia. Od 26 lipca do 23 września znowu zostałem przez Buskiego pozbawiony wody i nosiłem ją wiadrami z piwnicy a kąpiele i pranie jak poprzednio. Ponieważ termin końcowej rozprawy wyznaczony na 19 sierpnia został przesunięty na 14 listopada 2014 z powodu choroby sędziego postanowiłem naprawić sobie zdewastowany przez Burego w sierpniu 2012 pion wodny ścieżką jaką biegł przed tą dewastacją. Zrobiłem to we wtorek 23 września 2014 roku a dnia następnego podczas rytualnej codziennej 10-cio minutowej nękającej wizyty Piotr Bury w nieruchomości powiadomiłem go o tym fakcie, co zarejestrowałem na filmie.
Również, z powodów opisanych powyżej, a mianowicie takich żeby Piotr B. nie miał najmniejszej wątpliwości co do tego co to za rura przebiega od mojego zaworu i licznika wody przez klatkę schodową obok drzwi wejściowych do jego lokalu na parterze, opisałem swój pion w sposób następujący: "WODA do M. nr 4", czego zdjęcia załączam poniżej.
piątek, 29 sierpnia 2014
Post 18. Piotr Bury pozywa mnie o 'ochronę dóbr osobistych'
Szybkie przypomnienie najważniejszych
faktów w skrócie. Jesteśmy jednymi z trzech współwłaścicieli domu oraz
właścicielami swojego mieszkania na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu.
Od 2009 roku jesteśmy nękani, zastraszani i szykanowani w naszej
nieruchomości przez neo-kamienicznika Piotra Burego. Piotr
Bury w sierpniu 2008 roku odkupił od trzeciej współwłaścicielki za
700 tyś. dwa lokale na parterze wraz z lokatorami kwaterunkowymi.
Pozostałym dwu współwłaścicielom (nam i Państwu K.) oświadczył, że jego
"nie interesuje tylko część i że on chce cały dom dla siebie i że on nam
pomoże się wyprowadzić do któregoś ze swoich mieszkanek w którejś z
jego 20 kamienic", a jak nie to "będę uprzykrzał wam życie na wszelkie
możliwe sposoby". Zaczął 14 stycznia 2009. Od tego czasu lista nękających aktów Burego rosła z każdym miesiącem.
W poście nr 8 pisałem o tym jak Piotr Buński, neo-kamienicznik stosujący metody z repertuaru czyścicieli kamienic w Poznaniu, wytoczył mi proces cywilny o ochronę dóbr osobistych po artykule z GW z dnia 23 sierpnia 2012 r, który opisywał część z następujących dewastacji Burego podczas naszej nieobecności pomiędzy 14 a 17 sierpnia 2012:
- pozbawienie mnie w moim własnym mieszkaniu wody poprzez wycięcie 3,5 m. mojej instalacji wodnej na klatce schodowej na parterze
- dewastację termoizolacji ścian mojego mieszkania na poddaszu
- wyłamanie drzwi strychowych i uszkodzenie zamka oraz ościeżnicy
- oraz wcześniejszą jego dewastację instalacji gazowej w jego garażu z 14 stycznia 2009 r. co doprowadziło do odcięcia gazu w budynku dla 11 mieszkańców wówczas zamieszkujących dom
Ciekawy jest punkt pierwszy ze strony drugiej pozwu: "Powód z całą stanowczością zaprzecza, jakoby miał związek z uszkodzeniem rury doprowadzającej gaz w nieruchomości przy ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Powód tej rury nie uszkodził i nie wie, kto to zrobił, a pozwany w związku z tym podaje nieprawdę." Pomimo tego, że prokuratura rejonowa umorzyła postępowanie w sprawie aż 3 razy niezaprzeczalne fakty, które ta prokuratura ustaliła są takie:
- garaż w przyziemiu budynku należy notarialnie do Burego
- tylko on miał klucz do swojego garażu
- 14.01.2009 r. w garażu znajdował się KTOŚ
- ten ktoś wszedł do garażu otwierając go kluczem - Buski nie zgłaszał włamania do garażu więc ten ktoś otrzymał klucz od Burego
- wszyscy mieszkańcy słyszeli potężne uderzenia w rury gazowe dochodzące z garażu
- ekspertyza mechanoskopijna wykazała, że instalacja gazowa na uszkodzonym fragmencie sama nie mogła się uszkodzić, i że zrobił to KTOŚ za pomocą opisanego w ekspertyzie narzędzia
- po wykonanej 'robocie' ten KTOŚ wyszedł z garażu i zawiadomił pogotowie gazowe
- pogotowie gazowe stwierdziło wyciek gazu i zaplombowało główny zawór
Czytając to słyszę Putina, który wczoraj gdy sowiecka armia najechała Ukrainę bezczelnie w oczy milionom łgał: 'to nie wojska rosyjskie i nie żołnierze rosyjscy walczą na Ukrainie'. To nie jedyne podobieństwo Burego do Putina. W artykule z dzisiaj (29.08.2014), którego URL podaję poniżej:
Putin mówi tak 'strony konfliktu powinny usiąść do rozmów', albo 'jest jeszcze czas by się porozumieć', albo 'nadal jesteśmy otwarci na rozmowy i propozycje pokojowe' i temu podobne chwyty rodem z goebelsowskiej propagandy, a w jednej ręce wali z 'kałasza' a drugą rzuca odbezpieczony granat, a napadniętych i bitych nazywa agresorami i bandytami:
"Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oświadczył w piątek, że strony konfliktu na Ukrainie powinny usiąść do stołu rozmów, jednak władze w Kijowie używają języka ultimatum. (...) Putin porównał działania armii Ukrainy we wschodniej Ukrainie do ostrzału przez wojska hitlerowskie Leningradu i innych miast podczas II wojny światowej". (źródło: Rzeczpospolita).
Bury robi dokładnie tak samo - odciął nas od gazu (UWAGA! to nie Bury zdewastował instalację gazową w swoim garażu), wyciął mi rurę wodną (dwa razy), pozbawia mnie prądu wykręcając bezpieczniki i kradnąc je, i dziesiątki innych dewastacji i nękających działań od 2008 roku, ale na zewnątrz dla prasy i w świat idzie przekaz jak w artykule powyżej w 4 kolumnie i 3 linii od góry: "Ale nadal możemy porozumieć się w tej sprawie - twierdzi Bury." Kłamstwo Burego aż kłuje w oczy. Jeżeli w 2012 roku twierdzi, że możemy się porozumieć w tej (rury wodnej) sprawie to dlaczego musieliśmy my, dwoje współwłaścicieli, udać się do sądu ze sprawą cywilną by sąd wydał zgodę za Burego na poprowadzenie wody częściami wspólnymi tj. klatką schodową? Dlaczego nie zgodził się na to by dokonać rozdzielenia instalacji wodnej i poprowadzenia jej wraz z instalacją gazową klatką schodową, tj., częściami wspólnymi, łatwo dostępnymi i najprostszymi w przypadku ewentualnej naprawy? Oczywistym jest, że takie poprowadzenie wody i gazu (wymagania dostarczyciela gazu są takie by rury szły po ścianie, były łatwo dostępne a liczniki były umieszczone również w miejscu łatwo dostępnym) byłoby z korzyścią dla wszystkich współwłaścicieli. Dlaczego w sądzie blokuje i opóźnia postępowanie? (sprawa trwała od listopada 2012 roku do lutego 2015 i zakończyła się po naszej myśli - piszę o tym w innym poście). Wystarczyłoby aby się zgodził na naszą prośbę, którą mu przedstawiliśmy w 2009 roku i już. Ale Piotr Buri oczywiście nie ma takich zamiarów bo jego plany są zupełnie inne. Tak jak prawdziwe plany Putina w stosunku do Ukrainy są zupełnie inne niż te, które projektuje na zewnątrz.
Plany swoje Bury wyjawił nam podczas swojej pierwszej i jedynej wizyty u nas i u drugich współwłaścicieli we wrześniu 2008 roku i są one takie:
"Nie interesuje mnie tylko część tej nieruchomości, ja chcę mieć cały dom. Mogę pomóc się Wam wyprowadzić. A jak nie, to będę wam uprzykrzał życie w tym domu na wszelkie możliwe sposoby"
Powiedział tak nam i drugim współwłaścicielom we wrześniu 2008 a trzy miesiące po tej zapowiedzi w budynku nie było gazu, który Buryi nam odciął rękoma swoich 'zielonych ludzików' (UWAGA! to nie Piotr Buski odciął nam gaz w budynku). I tak postępuje do dziś. Wszystko co Buński robi i co zrobił w stosunku do nas w naszej własności i współwłasności jest naznaczone piętnem przewrotnej retoryki rodem z Goebelsa i Putina. Wszystko czego dokonał, czego w dalszym ciągu dokonuje, i czego jeszcze dokona zostało przez niego dokładnie przemyślane i zaplanowane zanim Piotr B. kupił część naszego domu. On już wiedział co będzie robił w razie gdy jednen wariant działań się nie sprawdzi; wiedział to bo działania takie przećwiczył wielokrotnie w dziesiątkach opróżnionych z lokatorów kamienic i domów przez ostatnie 20 lat.
Jeszcze bardziej interesującym punktem w kontekście meritum pozwu czyli 'ochrony dóbr osobistych', który prawnik Burego podniósł jest to, że w artykule zostało podane "iż główny zawór gazowy (...) znajduje się w garażu powoda. Stwierdzenie to nie jest prawdą gdyż główny zawór gazowy znajduje się na zewnątrz (...) nieruchomości." Nie trzeba prawnika by zauważyć brak jakiegokolwiek związku pomiędzy tym co ktoś powiedział o tym gdzie znajduje się zawór gazowy a dobrym imieniem Bugo.
Najbardziej przewrotny argument prawnika Bugo znajduje się na stronie trzeciej i przytoczę go tu w całości:
"Wskazać trzeba, iż powód jest powszechnie znany w kręgach poznańskich właścicieli nieruchomości, ze względu na ilość posiadanych nieruchomości w Poznaniu. Wspomniane wypowiedzi pozwanego (...) naruszają jego dobre imię, dobrą opinię i szacunek, nie tylko we wspomnianych kręgach, ale również w powszechnym przekonaniu mieszkańców miasta Poznania."
I tu niestety miał pan radca rację - Bury jest znany, i to bardzo dobrze, w kręgach poznańskich właścicieli nieruchomości. Jest znany ze swej 'najlepszej' strony neo-kamenicznika, którego działania żywcem przypominające te ze Stolarskiej są skierowane na opróżnienie kamienic z 'wkładki mięsnej' jak to uroczo nazywają się lokatorzy w terminologi tej grupy. Nikt szanujący się w branży nie chce mieć z Burym do czynienia. Skąd to wiem? Przeprowadziłem szeroko-zakrojony i długotrwały wywiad wśród znajomych, znajomych znajomych, i znajomych znajomych znajomych, łącznie dotarłem do opinii z 25 biur nieruchomości w Poznaniu i okolicach i wszystkich opinie o Burym były nad wyraz spójne i zgodne. Tylko 3 biura nie słyszały o Burym i jego metodach. Ludzie z tych firm mówili o Buskim między innymi: 'samotny wilk', 'niebezpieczny człowiek', 'parias', 'trędowaty', 'zachłanny, drapieżny łupieżca', i 'żadna szanująca się firma handlu nieruchomościami nie chce z nim mieć nic wspólnego'. No, ale do rzeczy i wróćmy do tematu jakim jest pozew Burego.
W odpowiedzi na pozew Burego reprezentujący mnie prawnik w odpowiedzi przesłanej sądowi zauważył między innymi, że aby dobre imię kogoś podlegało ochronie ten ktoś to dobre imię wpierw musi mieć. Sąd po namyśle zdecydował się skierować sprawę do 'rozjemcy'. Pani Mecenas po zapoznaniu się ze sprawą wyznaczyła pierwsze spotkanie, na którym był obecny mój prawnik, prawnik Burego, ja i Burki. Na spotkaniu tym (w styczniu 2013 r.) zaczął kiełkować kierunek systemowego rozwiązania problemu, czyli zlikwidowania źródeł bieżącej sprawy tj., problemu braku gazu w domu (co było nam bardzo na rękę), a 'zadośćuczynieniem' Buremu mieliśmy się zająć po ustaleniu jak przywrócić gaz w domu. Zostały poczynione pewne ustalenia i umówiony termin następnego spotkania na koniec lutego czy początek marca 2013 r. Na dwa dni przed drugim spotkaniem Bury przesłał Pani Mecenas oświadczenie, że nie widzi możliwości dalszego kontynuowania polubownego załatwienia sprawy. Oczywistym było dlaczego tak zrobił - sprawy zaczęły przyjmować niepokojący dla niego bieg bo rozjemca tak sprawę pokierowała aby usunąć źródło problemu, a tym była rozszczelniona (zdewastowana) instalacja gazowa (Bury tego nie zrobił!) i brak gazu w budynku. Mecenas-rozjemca wysłała sprawozdanie do sądu, o niezawarciu porozumienia przez strony a sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na koniec czerwca 2013. Na rozprawie tej jego prawnik przedstawił świadka, który miał zaświadczyć o dobrym imieniu Burego. Zagadka za 10 punktów - kim był ten świadek? Najpewniej był to któryś z wielu znanych Buremu agentów nieruchomości wśród których cieszy się opinią bez skazy i którzy go tak szanują za przymioty jego ducha i serca. Otóż nie. Na świadka powołał Bury starszą panią, lokatorkę z kamienicy na Kochanowskiego, którą to kamienicę Bury 'wyczyścił' w 2008 roku, i w której kobieta ta, jako ostatnia lokatorka, mieszkała przez pół roku bez gazu, wody, prądu i kanalizy, które to media Bury odciął jej by zmiękła. Pisała o tym prasa. Wreszcie, jak się okazało podczas zeznań, przeniósł tę starszą kobietę do jakiegoś małego mieszkanka w którejś ze swoich kamienic, a raczej oficyn. I od tej starszej pani dopominał się radca prawny Burego świadectwa moralności dla swego klienta neo-kamienicznika. Również na tej rozprawie sąd zobowiązał Burego do sprecyzowania żądań w stosunku do mnie. Dał mu czas do następnej rozprawy, którą wyznaczył na 27 września 2013 r. Gdy nadszedł ten termin reprezentujący Bury radca stwierdził, że nie został upoważniony do dokonania sprecyzowania żądania. W obliczu zaistniałej przeszkody prawnej do kontynuowania postępowania sąd był zmuszony zawiesić postępowanie do czasu usunięcia przeszkody. Bury ma na to 12 miesięcy. Termin mu mija od dzisiaj (daty publikacji tego wpisu) za równo cztery tygodnie tj., 26 września 2014 r. Jeżeli sąd okręgowy nie dostanie do tego dnia pisma od Burego sąd umorzy sprawę.
W odpowiedzi na pozew Burego reprezentujący mnie prawnik w odpowiedzi przesłanej sądowi zauważył między innymi, że aby dobre imię kogoś podlegało ochronie ten ktoś to dobre imię wpierw musi mieć. Sąd po namyśle zdecydował się skierować sprawę do 'rozjemcy'. Pani Mecenas po zapoznaniu się ze sprawą wyznaczyła pierwsze spotkanie, na którym był obecny mój prawnik, prawnik Burego, ja i Burki. Na spotkaniu tym (w styczniu 2013 r.) zaczął kiełkować kierunek systemowego rozwiązania problemu, czyli zlikwidowania źródeł bieżącej sprawy tj., problemu braku gazu w domu (co było nam bardzo na rękę), a 'zadośćuczynieniem' Buremu mieliśmy się zająć po ustaleniu jak przywrócić gaz w domu. Zostały poczynione pewne ustalenia i umówiony termin następnego spotkania na koniec lutego czy początek marca 2013 r. Na dwa dni przed drugim spotkaniem Bury przesłał Pani Mecenas oświadczenie, że nie widzi możliwości dalszego kontynuowania polubownego załatwienia sprawy. Oczywistym było dlaczego tak zrobił - sprawy zaczęły przyjmować niepokojący dla niego bieg bo rozjemca tak sprawę pokierowała aby usunąć źródło problemu, a tym była rozszczelniona (zdewastowana) instalacja gazowa (Bury tego nie zrobił!) i brak gazu w budynku. Mecenas-rozjemca wysłała sprawozdanie do sądu, o niezawarciu porozumienia przez strony a sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na koniec czerwca 2013. Na rozprawie tej jego prawnik przedstawił świadka, który miał zaświadczyć o dobrym imieniu Burego. Zagadka za 10 punktów - kim był ten świadek? Najpewniej był to któryś z wielu znanych Buremu agentów nieruchomości wśród których cieszy się opinią bez skazy i którzy go tak szanują za przymioty jego ducha i serca. Otóż nie. Na świadka powołał Bury starszą panią, lokatorkę z kamienicy na Kochanowskiego, którą to kamienicę Bury 'wyczyścił' w 2008 roku, i w której kobieta ta, jako ostatnia lokatorka, mieszkała przez pół roku bez gazu, wody, prądu i kanalizy, które to media Bury odciął jej by zmiękła. Pisała o tym prasa. Wreszcie, jak się okazało podczas zeznań, przeniósł tę starszą kobietę do jakiegoś małego mieszkanka w którejś ze swoich kamienic, a raczej oficyn. I od tej starszej pani dopominał się radca prawny Burego świadectwa moralności dla swego klienta neo-kamienicznika. Również na tej rozprawie sąd zobowiązał Burego do sprecyzowania żądań w stosunku do mnie. Dał mu czas do następnej rozprawy, którą wyznaczył na 27 września 2013 r. Gdy nadszedł ten termin reprezentujący Bury radca stwierdził, że nie został upoważniony do dokonania sprecyzowania żądania. W obliczu zaistniałej przeszkody prawnej do kontynuowania postępowania sąd był zmuszony zawiesić postępowanie do czasu usunięcia przeszkody. Bury ma na to 12 miesięcy. Termin mu mija od dzisiaj (daty publikacji tego wpisu) za równo cztery tygodnie tj., 26 września 2014 r. Jeżeli sąd okręgowy nie dostanie do tego dnia pisma od Burego sąd umorzy sprawę.
czwartek, 7 sierpnia 2014
Post nr 16. Pijany Piotr Bury nęka nas w rocznicę Powstania Warszawskiego - lży i ubliża mojej żonie
Przypomnę w skrócie. Piotr Buniski - neokamienicznik stosujący metody ze Stolarskiej - nęka nas fizycznie
i psychicznie w domu, którego jesteśmy współwłaścicielami. Zaczął 14
stycznia 2009 roku kiedy przez podstawioną osobę celowo uszkodził
instalację gazową w swoim garażu (UWAGA! to nie Piotr Biński dokonał dewastacji instalacji gazowej w swoim garażu). Człowiek ten (któryś z dwóch 'pracowników' Bisego zatrudnionych przez firmę Anany Kzy handlującej materiałami FOTO i ETUI, konkubiny Burego) wezwał pog. gaz. a to
odcięło 11 mieszkańcom domu gaz w środku zimy. Prokuratura umarzała postępowanie 3 razy i ostatecznie stwierdziła, że rzeczywiście rozszczelnienie instalacji gazowej nie powstało w wyniku eksploatacji lecz, że zrobił to KTOŚ, ale tego kogoś nie chciała ustalić i stwierdziła, że ponieważ nie było groźby wybuchu gazu to nie ma sprawy! (UWAGA: to NIE PIOTR BURY zdewastował instalację gazową :-)
Od czasu 'awarii' instalacji gazowej Bński nęka nas tak jak nam to zapowiedział po tym jak kupił w sierpniu 2008 r. wraz ze swoją konkubiną i partnerką w 'interesach' Aliną Kulszą, dwa mieszkania na parterze z lokatorami kwaterunkowymi. Firma Kulzy handlująca materiałami foto i etujami pobierała opłaty czynszu od lokatorów do czasu gdy ci nie wyprowadzili się z nieruchomości a sama Kesza musi doskonale wiedzieć czym jej konkubent się zajmuje i jakie stosuje metody.
Również 6 sierpnia 2014 około 15:30 Bury pojawił się znowu na 5 minut i odjeżdżając rzucił ponownie żonie przez okno samochodu obelżywą uwagę.
Jesteśmy w dalszym ciągu permanentnie i z dużą intensywnością nękani psychicznie i fizycznie przez Piotra Burego. Jego obelżywe uwagi dotyczące faktu, że nie mamy dzieci, wyzwiska kierowane do żony, uwłaczanie jej godności kobiecej i ludzkiej są szczególnie upadlające. Piotr Bury robi tak od wielu lat ale teraz dopiero fragmenty tych niewybrednych uwag udało mi się nagrać.
Odbieramy te działania jako w najwyższym stopniu uwłaczające nam i zakłócające nasz spokój. Mając charakter ciągły, regularnie się powtarzający i długotrwały noszą wszelkie znamiona stalkingu i są obliczone na zastraszenie nas, na uprzykrzenie nam życia w naszej własności i przez to mają charakter nękania psychicznego. Czy Prokuratura Rejonowa w Poznaniu w osobach wszystkich prokuratorów, których podpisy widnieją pod wszystkimi umorzeniami z ostatnich 6 lat, wreszcie dojrzeje do tego by zająć się na poważnie naszą sprawą?! Jak dotychczas przez cały ten czas naszej gehenny twierdzi, że nic się nie zgodnego z prawem nie dzieje.
19.03.2015. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Piotrowi B. o uporczywe nękanie do sądu.
2.06.2017 - odbędzie się ostatnia rozprawa w sprawie o nękanie a wyrok (mam nadzieję skazujący) zostanie ogłoszony 2 tygodnie po tym.
Od czasu 'awarii' instalacji gazowej Bński nęka nas tak jak nam to zapowiedział po tym jak kupił w sierpniu 2008 r. wraz ze swoją konkubiną i partnerką w 'interesach' Aliną Kulszą, dwa mieszkania na parterze z lokatorami kwaterunkowymi. Firma Kulzy handlująca materiałami foto i etujami pobierała opłaty czynszu od lokatorów do czasu gdy ci nie wyprowadzili się z nieruchomości a sama Kesza musi doskonale wiedzieć czym jej konkubent się zajmuje i jakie stosuje metody.
1
sierpnia 2014 roku Piotr Bury i jego 'pracownik' Sylwester Wróblesiak przyjechali na Litewską 12 na codzienną
demonstrację siły pijani. Czuć było od Burego na odległość całkiem pokaźną 'konsumpcję'. Na filmie zamieszczonym poniżej widać wyraźnie jak się chwieje schodząc po schodach i niezrozumiale coś bełkoce. Zdziwiłem się, że siadł w tym stanie za kierownicą! Podjechali pod posesję około godziny 16:00 i
najpierw poszli do lokalu Burego na parterze. Ja w tym czasie szybko
zszedłem do piwnic by je pozamykać. Wychodząc z piwnicy na schody klatki
schodowej usłyszałem jak Bury, wychodząc ze swojego lokalu nr 2 na
parterze i widząc żonę idącą samą po schodach z parteru na pół-piętro, a widząc, że
mnie nie ma w zasięgu wzroku, odezwał się do niej z następującą zaczepką:
”Nudzicie się? Za dużo czasu macie?”.
Gdy żona nie zareagowała, i dalej wchodziła po schodach powiedział:
„Do ciebie mówię! Ty kurwo dziwko!”
Potem powtórzył podobne obelgi, które częściowo udało mi się nagrać bo
wychodząc z piwnicy i usłyszawszy pierwszą serię obelg rzucanych żonie,
włączyłem aparat.
Również 6 sierpnia 2014 około 15:30 Bury pojawił się znowu na 5 minut i odjeżdżając rzucił ponownie żonie przez okno samochodu obelżywą uwagę.
Jesteśmy w dalszym ciągu permanentnie i z dużą intensywnością nękani psychicznie i fizycznie przez Piotra Burego. Jego obelżywe uwagi dotyczące faktu, że nie mamy dzieci, wyzwiska kierowane do żony, uwłaczanie jej godności kobiecej i ludzkiej są szczególnie upadlające. Piotr Bury robi tak od wielu lat ale teraz dopiero fragmenty tych niewybrednych uwag udało mi się nagrać.
Odbieramy te działania jako w najwyższym stopniu uwłaczające nam i zakłócające nasz spokój. Mając charakter ciągły, regularnie się powtarzający i długotrwały noszą wszelkie znamiona stalkingu i są obliczone na zastraszenie nas, na uprzykrzenie nam życia w naszej własności i przez to mają charakter nękania psychicznego. Czy Prokuratura Rejonowa w Poznaniu w osobach wszystkich prokuratorów, których podpisy widnieją pod wszystkimi umorzeniami z ostatnich 6 lat, wreszcie dojrzeje do tego by zająć się na poważnie naszą sprawą?! Jak dotychczas przez cały ten czas naszej gehenny twierdzi, że nic się nie zgodnego z prawem nie dzieje.
19.03.2015. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Piotrowi B. o uporczywe nękanie do sądu.
2.06.2017 - odbędzie się ostatnia rozprawa w sprawie o nękanie a wyrok (mam nadzieję skazujący) zostanie ogłoszony 2 tygodnie po tym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















