Szukaj na tym blogu

środa, 24 września 2014

Post 19. Po 2 latach bez wody przywracam ją i informuję o tym Piotra Burego

Szybkie przypomnienie najważniejszych faktów w skrócie. Jesteśmy jednym z trzech współwłaścicieli domu oraz właścicielami swojego mieszkania na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Od 2009 roku jesteśmy nękani, zastraszani i szykanowani w naszej nieruchomości przez Piotra Burego, stosującego metody znane ze Stolarskiej neo-kamienicznika. Piotr Buski w sierpniu 2008 roku odkupił od trzeciej współwłaścicielki za 700 tyś. dwa lokale na parterze wraz z lokatorami kwaterunkowymi. Pozostałym dwu współwłaścicielom (nam i Państwu K.) oświadczył, że jego "nie interesuje tylko część i że on chce cały dom dla siebie i że on nam pomoże się wyprowadzić do któregoś ze swoich mieszkanek w którejś z jego 20 kamienic", a jak nie to "będę uprzykrzał wam życie na wszelkie możliwe sposoby". Zaczął 14 stycznia 2009. Od tego czasu lista nękających i dręczących nas aktów Burego rosła z każdym miesiącem:
  • odcięcie nam gazu poprzez dewastację (rozszczelnienie) instalacji gazowej w garażu Burego (UWAGA: tego nie zrobił Piotr Buński :-) - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • wycięcie mojego pionu wodnego - raz na klatce schodowej, a drugi raz biegnącego kanałem kominowym (o tym szerzej niżej)
  • dewastacja mojej termoizolacji mieszkania - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • odcinanie prądu (wykręcanie i kradzież moich bezpieczników) 
  • wystawienie okien w lokalach Burego na parterze by nas podziębić - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie; PINB Poznań oddalił; sąd oddalił nasz pozew (dwójki współwłaścicieli) o przywrócenie stanu w pierwszej i drugiej instancji).
  • dewastacja ogrodu (roślinności, krzewów, elementów ozdobnych)
  • włamania do pomieszczeń prywatnych
  • kradzieże naszego mienia z ogrodu, klatki schodowej i piwnic-
    Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • kilkakrotna fizyczna napaść na mnie - Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie
  • zapychanie zamków zapałkami
  • rozlewanie cuchnących substancji na klatce schodowej
  • zrywanie kłódek do wspólnych pomieszczeń
  • wyłamywanie drzwi na strychy
  • próby zalewania mojego mieszkania ze strychu,
  • zostawianie otwartych okien uchylnych na strychu pod naszą nieobecność
  • zostawianie otwartych drzwi wejściowych do domu (w domu od 2011 r. mieszkamy sami)
  • lżenie i wyzywanie mojej żony
  • fizyczne demonstracje siły w stosunku do żony
  • i inne 
O tym dlaczego rozdzieliliśmy doprowadzenie wody do domu tak by każdy współwłaściciel miał swój licznik pisałem szerzej w Poście nr. 6. Również w tym poście opisałem dokładnie jak Buki wyciął mi pion wodny na parterze klatki schodowej w sierpniu 2012 roku i co prokuratura sądziła o tej sprawie.  Sprawę zniszczenia mienia zgłosiłem do prokuratury, która umorzyła postępowanie bo, jak się dowiedziałem z akt Buski zeznał, że on nie pozbawił mnie wody, tylko wyciął rurę wodną biegnącą klatką schodową bo została poprowadzona bez jego zgody, ale nie wiedział gdzie ona biegnie i, że dostarcza wodę do mojego mieszkania! Ponieważ sprawa cywilna o wydanie przez sąd w zastępstwie za Bukiego zgody na poprowadzenie wody do mego mieszkania klatką schodową się przeciągała, w maju 2014 roku pociągnąłem instalację wodną od mojego licznika drogą alternatywną, tj., poprzez wolny przewód kominowy. Do tego czasu, tj., od sierpnia 2012 do połowy maja 2014 wodę nosiłem do domu wiadrami z piwnicy, pranie robiliśmy u trzech różnych znajomych a kąpaliśmy się u sąsiadów. Tę alternatywną instalację wodną Buski ponownie mi zdewastował 26 lipca 2014 roku pod naszą dłuższą nieobecność w domu. Zgłosiłem ponownie uszkodzenie mienia prokuraturze i czekam na rezultat mojego zawiadomienia. Od 26 lipca do 23 września znowu zostałem przez Buskiego pozbawiony wody i nosiłem ją wiadrami z piwnicy a kąpiele i pranie jak poprzednio. Ponieważ termin końcowej rozprawy wyznaczony na 19 sierpnia został przesunięty na 14 listopada 2014 z powodu choroby sędziego postanowiłem naprawić sobie zdewastowany przez Burego w sierpniu 2012 pion wodny ścieżką jaką biegł przed tą dewastacją. Zrobiłem to we wtorek 23 września 2014 roku a dnia następnego podczas rytualnej codziennej 10-cio minutowej nękającej wizyty Piotr Bury w nieruchomości powiadomiłem go o tym fakcie, co zarejestrowałem na filmie.

Również, z powodów opisanych powyżej, a mianowicie takich żeby Piotr B. nie miał najmniejszej wątpliwości co do tego co to za rura przebiega od mojego zaworu i licznika wody przez klatkę schodową obok drzwi wejściowych do jego lokalu na parterze, opisałem swój pion w sposób następujący: "WODA do M. nr 4", czego zdjęcia załączam poniżej. 





 

piątek, 29 sierpnia 2014

Post 18. Piotr Bury pozywa mnie o 'ochronę dóbr osobistych'

Szybkie przypomnienie najważniejszych faktów w skrócie. Jesteśmy jednymi z trzech współwłaścicieli domu oraz właścicielami swojego mieszkania na ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Od 2009 roku jesteśmy nękani, zastraszani i szykanowani w naszej nieruchomości przez neo-kamienicznika Piotra Burego. Piotr Bury w sierpniu 2008 roku odkupił od trzeciej współwłaścicielki za 700 tyś. dwa lokale na parterze wraz z lokatorami kwaterunkowymi. Pozostałym dwu współwłaścicielom (nam i Państwu K.) oświadczył, że jego "nie interesuje tylko część i że on chce cały dom dla siebie i że on nam pomoże się wyprowadzić do któregoś ze swoich mieszkanek w którejś z jego 20 kamienic", a jak nie to "będę uprzykrzał wam życie na wszelkie możliwe sposoby". Zaczął 14 stycznia 2009. Od tego czasu lista nękających aktów Burego rosła z każdym miesiącem.

W poście nr 8 pisałem o tym jak Piotr Buński, neo-kamienicznik stosujący metody z repertuaru czyścicieli kamienic w Poznaniu, wytoczył mi proces cywilny o ochronę dóbr osobistych po artykule z GW z dnia 23 sierpnia 2012 r, który opisywał część z następujących dewastacji Burego podczas naszej nieobecności pomiędzy 14 a 17 sierpnia 2012:
  1. pozbawienie mnie w moim własnym mieszkaniu wody poprzez wycięcie 3,5 m. mojej instalacji wodnej na klatce schodowej na parterze
  2. dewastację termoizolacji ścian mojego mieszkania na poddaszu
  3. wyłamanie drzwi strychowych i uszkodzenie zamka oraz ościeżnicy
  4. oraz wcześniejszą jego dewastację instalacji gazowej w jego garażu z 14 stycznia 2009 r. co doprowadziło do odcięcia gazu w budynku dla 11 mieszkańców wówczas zamieszkujących dom
Z powyższej listy punkty 2 i 3 nie zostały w artykule wspomniane. Na początku września 2012 r. otrzymałem pismo z sądu o ustosunkowanie się do pozwu Burego, który to sąd mi przesłał. Kopia artykułu z podkreślonymi przez Burego fragmentami, które uznał za 'szargające jego dobre imię' poniżej:


Ciekawy jest punkt pierwszy ze strony drugiej pozwu: "Powód z całą stanowczością zaprzecza, jakoby miał związek z uszkodzeniem rury doprowadzającej gaz w nieruchomości przy ul. Litewskiej 12 w Poznaniu. Powód tej rury nie uszkodził i nie wie, kto to zrobił, a pozwany w związku z tym podaje nieprawdę." Pomimo tego, że prokuratura rejonowa umorzyła postępowanie w sprawie aż 3 razy niezaprzeczalne fakty, które ta prokuratura ustaliła są takie: 
  1. garaż w przyziemiu budynku należy notarialnie do Burego
  2. tylko on miał klucz do swojego garażu
  3. 14.01.2009 r. w garażu znajdował się KTOŚ
  4. ten ktoś wszedł do garażu otwierając go kluczem - Buski nie zgłaszał włamania do garażu więc ten ktoś otrzymał klucz od Burego
  5. wszyscy mieszkańcy słyszeli potężne uderzenia w rury gazowe dochodzące z garażu
  6. ekspertyza mechanoskopijna wykazała, że instalacja gazowa na uszkodzonym fragmencie sama nie mogła się uszkodzić, i że zrobił to KTOŚ za pomocą opisanego w ekspertyzie narzędzia
  7. po wykonanej 'robocie' ten KTOŚ wyszedł z garażu i zawiadomił pogotowie gazowe
  8. pogotowie gazowe stwierdziło wyciek gazu i zaplombowało główny zawór
Jedyny logiczny wniosek jaki się nasuwa po analizie w/w faktów to taki, że było to celowe działanie i że działo się ono na zlecenie Burego realizującego swoją zapowiedź 'uprzykrzania nam życia w naszej nieruchomości dopóki się nie wyprowadzimy', którą wygłosił nam i drugim współwłaścicielom krótko po tym jak kupił dwa lokale na parterze w sierpniu 2008 roku. (UWAGA! To NIE BURY dokonał tej dewastacji :-)

Czytając to słyszę Putina, który wczoraj gdy sowiecka armia najechała Ukrainę bezczelnie w oczy milionom łgał: 'to nie wojska rosyjskie i nie żołnierze rosyjscy walczą na Ukrainie'. To nie jedyne podobieństwo Burego do Putina. W artykule z dzisiaj (29.08.2014), którego URL podaję poniżej:


Putin mówi tak 'strony konfliktu powinny usiąść do rozmów', albo 'jest jeszcze czas by się porozumieć', albo 'nadal jesteśmy otwarci na rozmowy i propozycje pokojowe' i temu podobne chwyty rodem z goebelsowskiej propagandy, a w jednej ręce wali z 'kałasza' a drugą rzuca odbezpieczony granat, a napadniętych i bitych nazywa agresorami i bandytami:

"Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oświadczył w piątek, że strony konfliktu na Ukrainie powinny usiąść do stołu rozmów, jednak władze w Kijowie używają języka ultimatum. (...) Putin porównał działania armii Ukrainy we wschodniej Ukrainie do ostrzału przez wojska hitlerowskie Leningradu i innych miast podczas II wojny światowej". (źródło: Rzeczpospolita).

Bury robi dokładnie tak samo - odciął nas od gazu (UWAGA! to nie Bury zdewastował instalację gazową w swoim garażu), wyciął mi rurę wodną (dwa razy), pozbawia mnie prądu wykręcając bezpieczniki i kradnąc je, i dziesiątki innych dewastacji i nękających działań od 2008 roku, ale na zewnątrz dla prasy i w świat idzie przekaz jak w artykule powyżej w 4 kolumnie i 3 linii od góry: "Ale nadal możemy porozumieć się w tej sprawie - twierdzi Bury." Kłamstwo Burego aż kłuje w oczy. Jeżeli w 2012 roku twierdzi, że możemy się porozumieć w tej (rury wodnej) sprawie to dlaczego musieliśmy my, dwoje współwłaścicieli, udać się do sądu ze sprawą cywilną by sąd wydał zgodę za Burego na poprowadzenie wody częściami wspólnymi tj. klatką schodową? Dlaczego nie zgodził się na to by dokonać rozdzielenia instalacji wodnej i poprowadzenia jej wraz z instalacją gazową klatką schodową, tj., częściami wspólnymi, łatwo dostępnymi i najprostszymi w przypadku ewentualnej naprawy? Oczywistym jest, że takie poprowadzenie wody i gazu (wymagania dostarczyciela gazu są takie by rury szły po ścianie, były łatwo dostępne a liczniki były umieszczone również w miejscu łatwo dostępnym) byłoby z korzyścią dla wszystkich współwłaścicieli. Dlaczego w sądzie blokuje i opóźnia postępowanie? (sprawa trwała od listopada 2012 roku do lutego 2015 i zakończyła się po naszej myśli - piszę o tym w innym poście). Wystarczyłoby aby się zgodził na naszą prośbę, którą mu przedstawiliśmy w 2009 roku i już. Ale Piotr Buri oczywiście nie ma takich zamiarów bo jego plany są zupełnie inne. Tak jak prawdziwe plany Putina w stosunku do Ukrainy są zupełnie inne niż te, które projektuje na zewnątrz. 

Plany swoje Bury wyjawił nam podczas swojej pierwszej i jedynej wizyty u nas i u drugich współwłaścicieli we wrześniu 2008 roku i są one takie: 
"Nie interesuje mnie tylko część tej nieruchomości, ja chcę mieć cały dom. Mogę pomóc się Wam wyprowadzić. A jak nie, to będę wam uprzykrzał życie w tym domu na wszelkie możliwe sposoby"

Powiedział tak nam i drugim współwłaścicielom we wrześniu 2008 a trzy miesiące po tej zapowiedzi w budynku nie było gazu, który Buryi nam odciął rękoma swoich 'zielonych ludzików' (UWAGA! to nie Piotr Buski odciął nam gaz w budynku). I tak postępuje do dziś. Wszystko co Buński robi i co zrobił w stosunku do nas w naszej własności i współwłasności jest naznaczone piętnem przewrotnej retoryki rodem z Goebelsa i Putina. Wszystko czego dokonał, czego w dalszym ciągu dokonuje, i czego jeszcze dokona zostało przez niego dokładnie przemyślane i zaplanowane zanim Piotr B. kupił część naszego domu. On już wiedział co będzie robił w razie gdy jednen wariant działań się nie sprawdzi; wiedział to bo działania takie przećwiczył wielokrotnie w dziesiątkach opróżnionych z lokatorów kamienic i domów przez ostatnie 20 lat. 

Jeszcze bardziej interesującym punktem w kontekście meritum pozwu czyli 'ochrony dóbr osobistych', który prawnik Burego podniósł jest to, że w artykule zostało podane "iż główny zawór gazowy (...) znajduje się w garażu powoda. Stwierdzenie to nie jest prawdą gdyż główny zawór gazowy znajduje się na zewnątrz (...) nieruchomości." Nie trzeba prawnika by zauważyć brak jakiegokolwiek związku pomiędzy tym co ktoś powiedział o tym gdzie znajduje się zawór gazowy a dobrym imieniem Bugo.  

Najbardziej przewrotny argument prawnika Bugo znajduje się na stronie trzeciej i przytoczę go tu w całości: 
"Wskazać trzeba, iż powód jest powszechnie znany w kręgach poznańskich właścicieli nieruchomości, ze względu na ilość posiadanych nieruchomości w Poznaniu. Wspomniane wypowiedzi pozwanego (...) naruszają jego dobre imię, dobrą opinię i szacunek, nie tylko we wspomnianych kręgach, ale również w powszechnym przekonaniu mieszkańców miasta Poznania."
I tu niestety miał pan radca rację - Bury jest znany, i to bardzo dobrze, w kręgach poznańskich właścicieli nieruchomości. Jest znany ze swej 'najlepszej' strony neo-kamenicznika, którego działania żywcem przypominające te ze Stolarskiej są skierowane na opróżnienie kamienic z 'wkładki mięsnej' jak to uroczo nazywają się lokatorzy w terminologi tej grupy. Nikt szanujący się w branży nie chce mieć z Burym do czynienia. Skąd to wiem? Przeprowadziłem szeroko-zakrojony i długotrwały wywiad wśród znajomych, znajomych znajomych, i znajomych znajomych znajomych, łącznie dotarłem do opinii z 25 biur nieruchomości w Poznaniu i okolicach i wszystkich opinie o Burym były nad wyraz spójne i zgodne. Tylko 3 biura nie słyszały o Burym i jego metodach. Ludzie z tych firm mówili o Buskim między innymi: 'samotny wilk', 'niebezpieczny człowiek', 'parias', 'trędowaty', 'zachłanny, drapieżny łupieżca', i 'żadna szanująca się firma handlu nieruchomościami nie chce z nim mieć nic wspólnego'. No, ale do rzeczy i wróćmy do tematu jakim jest pozew Burego.

W odpowiedzi na pozew Burego reprezentujący mnie prawnik w odpowiedzi przesłanej sądowi zauważył między innymi, że aby dobre imię kogoś podlegało ochronie ten ktoś to dobre imię wpierw musi mieć. Sąd po namyśle zdecydował się skierować sprawę do 'rozjemcy'. Pani Mecenas po zapoznaniu się ze sprawą wyznaczyła pierwsze spotkanie, na którym był obecny mój prawnik, prawnik Burego, ja i Burki. Na spotkaniu tym (w styczniu 2013 r.) zaczął kiełkować kierunek systemowego rozwiązania problemu, czyli zlikwidowania źródeł bieżącej sprawy tj., problemu braku gazu w domu (co było nam bardzo na rękę), a 'zadośćuczynieniem' Buremu mieliśmy się zająć po ustaleniu jak przywrócić gaz w domu. Zostały poczynione pewne ustalenia i umówiony termin następnego spotkania na koniec lutego czy początek marca 2013 r. Na dwa dni przed drugim spotkaniem Bury przesłał Pani Mecenas oświadczenie, że nie widzi możliwości dalszego kontynuowania polubownego załatwienia sprawy. Oczywistym było dlaczego tak zrobił - sprawy zaczęły przyjmować niepokojący dla niego bieg bo rozjemca tak sprawę pokierowała aby usunąć źródło problemu, a tym była rozszczelniona (zdewastowana) instalacja gazowa (Bury tego nie zrobił!) i brak gazu w budynku. Mecenas-rozjemca wysłała sprawozdanie do sądu, o niezawarciu porozumienia przez strony a sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na koniec czerwca 2013. Na rozprawie tej jego prawnik przedstawił świadka, który miał zaświadczyć o dobrym imieniu Burego. Zagadka za 10 punktów - kim był ten świadek? Najpewniej był to któryś z wielu znanych Buremu agentów nieruchomości wśród których cieszy się opinią bez skazy i którzy go tak szanują za przymioty jego ducha i serca. Otóż nie. Na świadka powołał Bury starszą panią, lokatorkę z kamienicy na Kochanowskiego, którą to kamienicę Bury 'wyczyścił' w 2008 roku, i w której kobieta ta, jako ostatnia lokatorka, mieszkała przez pół roku bez gazu, wody, prądu i kanalizy, które to media Bury odciął jej by zmiękła. Pisała o tym prasa. Wreszcie, jak się okazało podczas zeznań, przeniósł tę starszą kobietę do jakiegoś małego mieszkanka w którejś ze swoich kamienic, a raczej oficyn. I od tej starszej pani dopominał się radca prawny Burego świadectwa moralności dla swego klienta neo-kamienicznika. Również na tej rozprawie sąd zobowiązał Burego do sprecyzowania żądań w stosunku do mnie. Dał mu czas do następnej rozprawy, którą wyznaczył na 27 września 2013 r. Gdy nadszedł ten termin reprezentujący Bury radca stwierdził, że nie został upoważniony do dokonania sprecyzowania żądania. W obliczu zaistniałej przeszkody prawnej do kontynuowania postępowania sąd był zmuszony zawiesić postępowanie do czasu usunięcia przeszkody. Bury ma na to 12 miesięcy. Termin mu mija od dzisiaj (daty publikacji tego wpisu) za równo cztery tygodnie tj., 26 września 2014 r. Jeżeli sąd okręgowy nie dostanie do tego dnia pisma od Burego sąd umorzy sprawę.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Post nr 16. Pijany Piotr Bury nęka nas w rocznicę Powstania Warszawskiego - lży i ubliża mojej żonie

Przypomnę w skrócie. Piotr Buniski - neokamienicznik stosujący metody ze Stolarskiej - nęka nas fizycznie i psychicznie w domu, którego jesteśmy współwłaścicielami. Zaczął 14 stycznia 2009 roku kiedy przez podstawioną osobę celowo uszkodził instalację gazową w swoim garażu (UWAGA! to nie Piotr Biński dokonał dewastacji instalacji gazowej w swoim garażu). Człowiek ten (któryś z dwóch 'pracowników' Bisego zatrudnionych przez firmę Anany Kzy handlującej materiałami FOTO i ETUI, konkubiny Burego) wezwał pog. gaz. a to odcięło 11 mieszkańcom domu gaz w środku zimy. Prokuratura umarzała postępowanie 3 razy i ostatecznie stwierdziła, że rzeczywiście rozszczelnienie instalacji gazowej nie powstało w wyniku eksploatacji lecz, że zrobił to KTOŚ, ale tego kogoś nie chciała ustalić i stwierdziła, że ponieważ nie było groźby wybuchu gazu to nie ma sprawy! (UWAGA: to NIE PIOTR BURY zdewastował instalację gazową :-) 

Od czasu 'awarii' instalacji gazowej Bński nęka nas tak jak nam to zapowiedział po tym jak kupił w sierpniu 2008 r. wraz ze swoją konkubiną i partnerką w 'interesach' Aliną Kulszą, dwa mieszkania na parterze z lokatorami kwaterunkowymi. Firma Kulzy handlująca materiałami foto i etujami  pobierała opłaty czynszu od lokatorów do czasu gdy ci nie wyprowadzili się z nieruchomości a sama Kesza musi doskonale wiedzieć czym jej konkubent się zajmuje i jakie stosuje metody. 

1 sierpnia 2014 roku Piotr Bury i jego 'pracownik' Sylwester Wróblesiak przyjechali na Litewską 12 na codzienną demonstrację siły pijani. Czuć było od Burego na odległość całkiem pokaźną 'konsumpcję'. Na filmie zamieszczonym poniżej widać wyraźnie jak się chwieje schodząc po schodach i niezrozumiale coś bełkoce. Zdziwiłem się, że siadł w tym stanie za kierownicą! Podjechali pod posesję około godziny 16:00 i najpierw poszli do lokalu Burego na parterze. Ja w tym czasie szybko zszedłem do piwnic by je pozamykać. Wychodząc z piwnicy na schody klatki schodowej usłyszałem jak Bury, wychodząc ze swojego lokalu nr 2 na parterze i widząc żonę idącą samą  po schodach z parteru na pół-piętro, a widząc, że mnie nie ma w zasięgu wzroku, odezwał się do niej z następującą zaczepką: 
”Nudzicie się? Za dużo czasu macie?”.

Gdy żona nie zareagowała, i dalej wchodziła po schodach powiedział:

„Do ciebie mówię! Ty kurwo dziwko!”

Potem powtórzył podobne obelgi, które częściowo udało mi się nagrać bo wychodząc z piwnicy i usłyszawszy pierwszą serię obelg rzucanych żonie, włączyłem aparat.  






Również 6 sierpnia 2014 około 15:30 Bury pojawił się znowu na 5 minut i odjeżdżając rzucił ponownie żonie przez okno samochodu obelżywą uwagę.


Jesteśmy w dalszym ciągu permanentnie i z dużą intensywnością nękani psychicznie i fizycznie przez Piotra Burego. Jego obelżywe uwagi dotyczące faktu, że nie mamy dzieci, wyzwiska kierowane do żony, uwłaczanie jej godności kobiecej i ludzkiej są szczególnie upadlające. Piotr Bury robi tak od wielu lat ale teraz dopiero fragmenty tych niewybrednych uwag udało mi się nagrać. 

Odbieramy te działania jako w najwyższym stopniu uwłaczające nam i zakłócające nasz spokój. Mając charakter ciągły, regularnie się powtarzający i długotrwały noszą wszelkie znamiona stalkingu i są obliczone na zastraszenie nas, na uprzykrzenie nam życia w naszej własności i przez to mają charakter nękania psychicznego. Czy Prokuratura Rejonowa w Poznaniu w osobach wszystkich prokuratorów, których podpisy widnieją pod wszystkimi umorzeniami z ostatnich 6 lat, wreszcie dojrzeje do tego by zająć się na poważnie naszą sprawą?! Jak dotychczas przez cały ten czas naszej gehenny twierdzi, że nic się nie zgodnego z prawem nie dzieje.
19.03.2015. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Piotrowi B. o uporczywe nękanie do sądu. 
2.06.2017 - odbędzie się ostatnia rozprawa w sprawie o nękanie a wyrok (mam nadzieję skazujący) zostanie ogłoszony 2 tygodnie po tym. 

piątek, 1 sierpnia 2014

Post nr 14. Prokuratura umarza sprawę o nękanie nas przez neo-kamienicznika Piotra Bureo, i naruszenie nietykalności cielesnej

Jak już pisałem we wcześniejszych postach na tym blogu, Piotr Bury, mocno zarysowany emocjonalnie neo-kamienicznik stosujący metody czyścicieli kamienic z Poznania, nęka nas w zintensyfikowanej formie od 11 stycznia 2014 roku a permanentnie i bez przerwy od 14 stycznia 2009 roku kiedy to odciął nam w domu gaz fingując awarię instalacji gazowej w swoim garażu. (UWAGA: to nie Piotr B.ski odciął nam gaz lecz NIEZNANY SPRAWCA.) Powtarzam jeszcze raz: to NIE Piotr Biński odciął 11 mieszkańcom w środku zimy gaz w domu na ul. Litewskiej 12 na Sołaczu w Poznaniu, w taki sposób, że potężnymi uderzeniami w klucz zaciśnięty na mufie zaślepiającej obluzował ją i doprowadził do wycieku gazu, lecz 'KTOŚ'. Tak przynajmniej nie-ustaliła Prokuratura Rejonowa Poznań. 

21 lutego 2014 r. złożyłem doniesienie do prokuratury o przestępstwie uszkodzenia mienia i psychicznym nękaniu. Chodziło o następujące akty wandalizmu i nękania: 


1. zniszczenia i kradzieży dwu świeczników ogrodowych z ręcznie kutego żelaza wbijanych w glebę - 50 zł

2. zniszczenia i kradzieży ośmiu elementów ozdobnych w formie zwierząt na pręcie metalowym służących jako podpórka dla roślin - 80 zł

3. zbicia ozdobnej kuli ceramicznej - 100 zł

4. zniszczenia rabatki z tulipanami, wrzoścami i zawilcami - 60 zł

5. zniszczenia i kradzieży kilku ozdobnych kamieni - 50 zł

6. zniszczenia aranżacji przestrzennej w postaci trzech belek drewnianych osadzonych pionowo w ziemi i sąsiadujących z nimi roślin - 150 zł



Zawiadomienie to uzupełniłem o naruszenie nietykalności cielesnej - jedno z 22 marca a drugie z 25 kwietnia. Polegało to na tym, że Biński w te dni, straciwszy panowanie nad sobą, spowodowane tym, że bez przerwy podczas tych wizyt i najść jest filmowany przeze mnie (tak jak mi to doradzał wezwany na samym początku patrol interwencyjny), rzucił się na mnie, chwytając oburącz za szyję, ściskając mocno i wyzywając. Częściowo w nagraniu, które udostępniłem policji widać jak Biński zamachuje się na mnie i jak lewa jego ręka zmierza w okolicę mojej głowy. Napaść na mnie obserwował świadek, który złożył odpowiednie zeznania. Postępowanie przygotowawcze trwało od 27 kwietnia do 27 czerwca 2014 r. i tegoż dnia zostało umorzone. Decyzję o tym odebrałem 28 lipca po przyjeździe z urlopu.

Czytając to postanowienie co raz szerzej otwierały mi się oczy ze zdumienia. Wierzyć mi się nie chciało, że prokuratura umorzyła sprawę o nękanie pomimo tego, że wcześniej kilkakrotnie zgłaszałem jej podobne akty Burego. Najbardziej zastanawiającym jest fakt, że prokuratura umorzyła sprawy z punktu III, IV i V postanowienia. Na te wszystkie zgłoszone sprawy udostępniłem PR dowody w postaci nagranych filmów, na których widać jak Piotr Buński niszczy nam ogród i elementy jego wyposażenia oraz jak je kradnie. Jest przy tym ciągle przeze mnie informowany, że rzeczy te są moją własnością i że rośliny, krzewy i kwiaty na tej części rosnące są moje. Dodatkowo, do sprawy z punktu VI wskazałem PR świadka, który widział całe zajście oraz sposobu zweryfikowania jego świadectwa. Pomimo tych wszystkich dowodów, jak i układającej się w jedną logiczną całość ciągu nękających czynów Piotra Buskiego, począwszy od 14 stycznia 2009 roku a skończywszy na ostatnich jego czynach nas gnębiących i zaszczuwających, PR umorzyła postępowanie. Na postanowienie to złożyłem zażalenie.

Reasumując: mieszkamy w swojej własności w domu, którego jesteśmy współwłaścicielem i: 
  • nie mamy gazu, 
  • nie mamy wody, 
  • odcina mi się energię elektryczną, 
  • zdemontowane okna na parterze wyziębiają nasze mieszkanie, 
  • nasza własność jest niszczona i rozkradana, 
  • współwłasność dewastowana, 
  • czujemy się zagrożeni, 
  • nie możemy normalnie funkcjonować, 
  • zaszczuwa się nas, 
  • boimy się o zdrowie i życie,
  • jesteśmy obrzucani wyzwiskami,
  • jesteśmy napastowani i zastraszani fizycznie  
Wszystko to za sprawą Piotra Burego, neo-kamienicznika stosującego czyścicielskie metody, który nękając nas w/w metodami chce nas wykurzyć z naszej własności. PR nie jest w stanie dopatrzeć się w tych działaniach żadnego przestępstwa. Według niej wszystko jest w największym porządku. Przez to, że PR umarza wszystkie postępowania w sprawach jej zgłaszanych rozzuchwala Burego do dalszych nękań i daje mu zielone światło.

środa, 18 czerwca 2014

Poznań miasto czyścicieli kamienic i deweloperki - 'Poznań know-how'

'Gospodarność wielkopolska', 'porządek poznański', 'przedsiębiorczość poznaniaków' - terminy te od zawsze określały i dobrze charakteryzowały naturę wielko-polan i poznańczyków. Poznań słynął w Polsce przez dziesięciolecia z etosu 'biznesowego', gospodarności, przedsiębiorczości, społecznikostwa, pracy dla wspólnego dobra, poszanowania własności, szacunku dla innych, poszanowania prawa i innych. Nawet w PRL-u i jego kulejącej gospodarce 'socjalistycznej' Wielkopolska ze swoim mocnym kręgosłupem wyniesionym z lat tradycji korzystnie pod tym względem odróżniała się od reszty całego kraju. 'Wolna i niepodległa' Polska, którą wywalczyliśmy w 89 i to co się później stało doprowadziła do dewaluacji większości, jeśli nie wszystkich, wartości wymienionych wcześniej. 

Od końca lat 90-ych można mówić o przewartościowaniu pojęć, z którymi cała Polska zawsze utożsamiała poznańczyków - przewartościowaniu o zdecydowanie negatywnym charakterze. To Poznaniowi właśnie, a nie innemu miastu w Polsce, przypadła niechlubna palma pierwszeństwa jako miasta jednoznacznie kojarzonego w kraju, i również za granicą, z nową profesją jaką jest "czyściciel kamienic". Ten wątpliwy zaszczyt Poznań w mniejszym stopniu dzieli z Warszawą i Krakowem, gdzie ten usankcjonowany przez władze miejskie i organy ścigania, bandycki proceder tzw., 'kamieniczników' czy handlarzy nieruchomościami współpracujących z byłymi środowiskami z grup przestępczych (cinkciarzy, przemytników, złodziei samochodów, handlarzy narkotykami itp.) rozwinął się ku przyzwoleniu władz miejskich i organów ścigania, czyli po prostu w majestacie państwowego usankcjonowania. 

W Poznaniu gazety znowu donoszą o akcjach 'czyścicieli kamienic' jak w tym artykule poniżej z 14 czerwca 2014 z Wyborczej. 


Tematyka tego posta zbiegła się przypadkowo z serią artykułów o Poznaniu, która ukazała się w tygodniku 'POLITYKA'  (Nr. 26; 25.06-1.07 2014). Artykuły autorstwa znanych warszawskich publicystów (Stefan Bratkowski, Janina Pardowska, Ewa Wanat, Piotr Sarzynski i inni) zostały opublikowane w serii: 'Portrety miast Polskich' i są nad wyraz ciekawym przyczynkiem do krytycznego spojrzenia na 'mit Poznania' bo pokazują jak miasto to jest postrzegane na zewnątrz, przez resztę Polski, media, ogół opinii publicznej itp. Obraz, który się wyłania z tych tekstów jest jednoznacznie krytyczny w stosunku do tradycyjnego a pozytywnego mitu 'porzunnego' Poznania i rysuje zgoła inny portret tego miasta.

piątek, 23 maja 2014

Post nr 8. Piotr B. - profil neo-kamienicznika i 'czyścicielska' kariera.

To z czego nie zdaliśmy sobie w pełni sprawy na przełomie września i października 2008 roku, kiedy Piotr Buski kupił parter w naszej kamienicy i złożył nam groźbą popartą propozycję 'nie do odrzucenia', to prosty fakt, że PIOTR BUSKI jest neo-kamienicznikiem stosującym metody czyścicieli kamienic znane chociażby z ul. Stolarskiej w Poznaniu. Dokładnie takie same jak czyściciel kamienic jakim jest znany z gazet Piotr Ś. i inni, z tą tylko subtelną różnicą, że B....ŃSKI pracuje dla siebie samego i robi to dla siebie w kamienicach, które albo kupił w całości albo tylko w części, tak jak w przypadku naszego domu. Następna różnica to taka, że Ś. gonił wręcz za obecnością w mediach i brylował w nich na różne sposoby, nie bez powodzenia zresztą, Burack natomiast wystrzega się ich jak diabeł święconej wody. Pod fasadą swojej działalności kamienicznikarskiej a wspomagany przez Alinę Kuzę i jej firmę FOTO, BŃSKI prowadzi, od końca lat 90-ych, działalność 'neo-kamienicznikowską'.  
Fot. 1. Dom własny Burego - Marcelin
Historia Burego może być przyczynkiem do monografii polskiego kapitalizmu oraz jednocześnie historią sukcesu w amerykańskim stylu 'from rags to richess', a rebours. Piotr Biński zaczynał skromnie. Ukończone na UAM w 1989 lub 90 studia na wydziale historii, oraz obroniona praca magisterska z archiwistyki nie dawała zbyt dobrych perspektyw na przyszłość. Z tego to okresu raczkującego kapitalizmu na początku lat 90-ych wiadomo mi tylko, że Piotr B. zaczynał od firmy fotograficznej swojej wówczas już partnerki lub żony Any Kuly. Początki były trudne ale jak to w tych latach bywało obszary szybkiego wzbogacenia się były liczne i przeróżne. Piotr Biński zaczynał od rozwożenia materiałów foto po punktach fotograficznych w Poznaniu. Jak to jeden z ich właścicieli mi powiedział gdy mu uświadomiłem czym zajmuje się firma FOTO, w której się zaopatrywał, "Nie możliwe! A taki miły i uprzejmy był. Zawsze na czas na rowerze nam dostarczał to co zamawialiśmy."  Mniej więcej w połowie lat 90-ych Piotr Bski wszedł w interes nieruchomości. 

W owym czasie, jaki zresztą i obecnie, było w Poznaniu (i w całej Polsce) bardzo dużo kamienic, których właściciele niewiele mogli zrobić z zamieszkującymi te kamienice lokatorami płacącymi regulowany przez państwo, bardzo niski, czynsz. Pozbyć się ich nie mogli a Państwo polskie miało wówczas (i zresztą w dalszym ciągu ma) sprawy ważniejsze niż sprawiedliwe i kompleksowe rozwiązanie problemu własności, z którą właściciele tak na prawdę nic nie mogli zrobić, oprócz sprzedaży tejże. I takie rozwiązanie duża część bardziej rozczarowanych brakiem działań Państwa regulujących ten problem właścicieli kamienic często wybierała. Połowiczne rozwiązania wprowadzone w połowie lat 90-ych (urynkowienie czynszu i inne) niewiele w sprawie kamienic czynszowych w całej Polsce zmieniły. Problem dotyczący całych rzesz lokatorów zamieszkujących w prywatnej własności popadającej coraz bardziej w ruinę w rezultacie zaniechania przez Państwo swojej roli, nabrzmiewał coraz bardziej.  Kamienice niszczały, środki z czynszów były niewielkie, a efekty zmian przepisów o urynkowieniu czynszów i o ochronie lokatorów w zasadzie odraczały i przedłużały agonię. Jasne było dla każdego, że wcześniej czy później ktoś coś zrobi w tej sprawie. Tym kimś niestety nie było ani Państwo ani gminy czy miasta, na których spoczywał obowiązek zapewnienia eksmitowanym z różnych powodów lokatorom godnego mieszkania zastępczego. Sprawy wzięli w swoje ręce przedsiębiorczy 'nowi biznesmeni', półświatek przestępczy oraz współpracujący z nimi prawnicy. Powiązania te pokazała w Poznaniu sprawa 'cudownych' testamentów, dotyczących nieruchomości na Starym Mieście, o której było swojego czasu głośno. Ta tzw., 'afera testamentowa' nie odstraszyła w najmniejszym stopniu 'nowych biznesmenów' od smakowitego kąska jakim była perspektywa przejęcia kamienic czy to od miasta czy też od prywatnych właścicieli.  

Ale wróćmy do kariery zawodowej Piotra B. Ostrogi zdobywał, z tego co zdołałem ustalić 'na mieście', u mistrza Novaka R., dr. Razem 'zrobili' wiele kamienic w okolicach starego miasta. Między innymi na Mostowej. Po pewnym czasie Burski się usamodzielnił i zaczął pracować na własną rękę. Jedną z jego 'zdobyczy' była kamienica na Kochanowskiego. To o sposobie w jaki Burski wyczyścił ją i zdemolował zabytkową altanę jest artykuł w GW z 16 grudnia 2008 roku, który zamieszczam poniżej, a który pokazuje jak Burski działa:
Tak działa Buński Piotr

Domy, o których wiem, że należą w całości bądź częściowo do Burego, to kamienice na: Orzeszkowej, Nowowiejskiego, Kochanowskiego, Iłłakowiczówny, jego dom własny na Marcelińskiej, 

Fot. 3. Dom Burego nr 1
 
Fot. 4. Dom Buego nr 2

Foto 5. Dom nr 3


Fot. 6. Dom Biego nr 4

oraz, prawdopodobnie, po jednej kamienicy na Kanałowej, Małeckiego, Limanowskiego, Wyspiańskiego, Mostowej, Podgórnej, no i parter naszego domu na Litewskiej 12.  Oczywiście to nie wszystkie domy i kamienice Piotra Buskiego. Z jego własnych słów wiem, że ma ich ponad 20. Tak powiedział nam podczas pierwszej i jedynej wizyty w naszym mieszkaniu gdy kupił parter domu na Litewskiej 12 od trzeciej współwłaścicielki i nam oznajmił, że chce cały dom dla siebie i, że będzie nas nękał i uprzykrzał nam życie jak się nie wyprowadzimy. A z innych źródeł docierają do mnie informacje, że ma ich co najmniej dwa razy tyle.  

Jak to możliwe, że metody jakimi Piotr Buński posługuje się w swojej niecnej, działalności skierowanej nie tylko na 'wkładkę mięsną', jak to uroczo w swym żargonie to środowisko nazywa lokatorów czynszowych w przejmowanych kamienicach, ale również wymierzonych we współwłaścicieli tychże kamienic (tak jak to jest w naszym przypadku); jak to się dzieje, że te wszystkie jego zastraszania, nękania, odcinania gazu, wody, włamania, kradzieże, fizyczna przemoc, kłamstwa i ignorowanie prawa i wyroków sądowych; jak to się dzieje, że to jest możliwe w państwie prawa, państwie należącym do UE od ponad dziesięciu lat, w państwie z cywilizowanym sądownictwem i sprawnymi siłami prokuratorskimi-policyjnymi? Dlaczego działalność typów takich jak Piotr Buński jest możliwa przez tak długi czas? Poza oczywistą odpowiedzią zwracającą uwagę na 'niewydolne organy', 'złą organizację prokuratury, 'słabe prawo' itp., itd., jest jeszcze jeden, ludzki aspekt, który w odpowiedzi należy uwzględnić. Powiązania. Wystarczy się przyjrzeć tabliczkom na frontonach domów Burego. Mieszczą się tam nie tylko sklepy, solaria, gabinety lekarskie, ale przede wszystkim kancelarie adwokackie, kancelarie radcowskie, jak również instytucje publiczne związane z sądownictwem jak np., komornik sądu rejonowego. Broń mnie Panie Boże przed oskarżaniem tych kancelarii czy tego komornika o współpracę czy jakiekolwiek inne nielegalne wspomaganie Burego w jego neokamieniczniczej działalności! Twierdzę tylko, że poprzez fakt wynajmowania u Bury lokali firmy te mogą się znaleźć w konflikcie interesów pomiędzy nakazami sumienia a czynszem płaconym Buemu. Między tym co nakazuje moralność a chęcią zysku wynikającą z przyzwolenia na to co niemoralne. A o tym, że musi być coś na rzeczy niech posłuży nam następujące zdarzenie. Mój znajomy był kiedyś w tramwaju świadkiem rozmowy dwóch młodych Pań, z których jedna, jak należało sądzić, pracowała w kancelarii mieszczącej się w jednej z kamienic Burego jako albo aplikantka, sekretarka lub młodszy prawnik. Relacjonowała koleżance jak to jej szef/szefowa jednym zdaniem sprowadziła na ziemię jednego z młodszych pracowników kancelarii, do którego zgłosił się człowiek ze sprawą przeciw Bukiemu. Właściciel kancelarii jednoznacznie zabronił swemu młodszemu prawnikowi zajęcia się tą sprawą mówiąc, że 'Burego nie ruszamy bo wynajmujemy u niego biuro'. Proste, prawda? I to właśnie mam na myśli mówiąc o powiązaniach i 'kryciu' Burego. Ciekawe jest czy te kancelarie prawne i inne wiedzą o tej stronie działalności Piotra Burego? Ciekawe jak by się zachowały gdyby uświadomiły sobie jego niemoralne metody jakimi dodaje do swojej kolekcji coraz to nowe nieruchomości? Nie łudzę się w najmniejszym stopniu, że firmy te rozważyłyby coś takiego jak 'bojkot konsumencki'. Nie w tym kraju!

W ciągu prawie 20 lat swojej 'kariery zawodowej' w fachu neo-kamienicznika Piotr Bury dał się we znaki wielu osobom, przeważnie lokatorom kamienic/domów, które czyścił z 'wkładki mięsnej', jak i również współwłaścicielom nieruchomości, w których współposiadanie wszedł kupując część domu i wykurzając pozostałych współwłaścicieli w sposób opisany wcześniej. Perypetie i tragedie tych ludzi z rzadka tylko przedostawały się do prasy. Te, które zostały przedstawione w gazetach lokalnych, dają dość dobry ogląd w metody działania Burego. Na każde publikacje tego typu Bury zawsze reagował nerwowo i wytaczał sprawy sądowe albo bohaterom tych artykułów albo gazecie. Okazuje się, że jest on bardzo wyczulony na opinię publiczną i nie chce by negatywny wizerunek jego i jego firmy przeszkadzał mu w 'biznesie'. Jednym z artykułów, który skończył się sprawą sądową o zniesławienie (przegraną przez Buregogo) był artykuł z GW z 27 stycznia 2009 roku opisujący dewastację instalacji gazowej w jego garażu w naszym domu na ul. Litewskiej 12, na Sołaczu w Poznaniu, dewastację, którą Buryski nam zapowiedział podczas pierwszej swojej wizyty u nas jako współwłaścicieli nieruchomości po tym jak kupił parter w sierpniu 2008 roku. Artykuł zatytułowany: "Odciął gaz, bo chce ich przegonić?" jest już niedostępny na stronie GW więc zamieszczam go poniżej. 
Artykuł o dewastacji gazu przez Burackiego w naszej nieruchomości

Ciekawe w tym kontekście jest zajrzenie na forum dyskusyjne do tego artykułu, na którym słychać głosy i opinie ludzi, którzy mieli z Bukiem do czynienia wcześniej. Metody działania, zachowania Burego i stosunek do ludzi bez zmian. Widać, że Buracki działa tak od lat i nie spotkała go za to żadna kara. 

Komentarze forumowiczów o Burym Piotrze
http://forum.gazeta.pl/forum/w,67,90427496,90427496,Odcial_gaz_bo_chce_ich_przegonic_.html
(kto nie znajdzie strony proszę o kontakt mailowy)

W rezultacie tego artykułu Bury, wytoczył sprawę o zniesławienie lokatorowi, Panu B., zamieszkującemu z żoną w lokalu, który Burski kupił na parterze. Sprawę po roku czy dwóch przegrał. Najzabawniejsze jest to, że oskarżył Pana B. mniej więcej o to, że ten go zaatakował i pobił. A było zupełnie odwrotnie. Po tym jak Bury kupił parter poszedł do mieszkania lokatorów 'by się przedstawić'. Towarzyszyła mu w tej wizycie u Państwa B. Pani J.-T., od której Bury kupił parter. Od samego początku rozmowy, Bury zachowywał się nonszalancko i agresywnie w stosunku do Państwa B. Oświadczył im, że mają się natychmiast wyprowadzać bo mieszkanie jest jego; chciał siłą wejść do mieszkania i odtrącając Pana B. uderzył go w pierś popychając na ścianę. Ten pomimo podeszłego wieku (83 lata) zaczął się bronić, a Burego w międzyczasie zaczęła odciągać i uspokajać Pani J.-T. Ten zaczął się odgrażać Państwu B. że ich wyrzuci i że mają się natychmiast wynosić. Świadkami zajścia byli drudzy lokatorzy i również ja, który przyglądałem się temu z półpiętra klatki schodowej. Po ukazaniu się powyższego artykułu, Bury wystosował pozew przeciwko Panu B. o zniesławienie i o pobicie. 

Również mnie podał do sądu o 'zszarganie jego dobrego imienia' po artykule w GW z dnia 28 sierpnia 2012 roku, który opisuje jak to Piotr Bury odciął mi wodę, zdewastował termoizolację mojego mieszkania, wyłamał drzwi na strych, włamał się do garażu drugich współwłaścicieli, zdewastował moją część ogrodu, itp. Artykuł dostępny w archiwum GW zamieszczam poniżej: 

Do sądu podał mnie o to, że w dwu czy trzech miejscach artykułu mówię o odcięciu nam gazu w domu w styczniu 2009 roku w kontekście domniemanego sprawstwa Burego. Piszę o tym szerzej w poście nr 18. 


Sposób w jaki Burda zachowuje się w stosunku do obcych ludzi, jak się do nich zwraca i odzywa słownie, jak zachowuje się w sytuacjach zagrożenia gdy jest sam a jak wówczas gdy ma 'odwody'; sposób w jaki reaguje na brak strachu u innych, język jakiego używa w towarzystwie obcych mu ludzi, oraz wyzwiska i obelgi którymi obrzuca moją żonę, wszystko to pokazuje jak Bury postrzega świat, i gdzie lokuje swoje priorytety. By nie być gołosłownym kilka przykładów:
 
Przykład 1. Bury zwraca się do obcych ludzi używając zamiast przyjętego w normie językowej zwrotu "Pan/Pani", form charakterystycznych dla swojej grupy środowiskowej i / lub typu psychicznego, a mianowicie: 'śmieciu'; 'empegeemie' (od MPGM - Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej zarządzającej miejskimi kamienicami czynszowymi wyprzedawanymi za bezcen czyścicielom lub przejmowanymi  przez nich w korupcyjnych procedurach), w najlepszym przypadku "ty".


Przykład 2. Podczas oględzin nieruchomości przez biegłego sądowego, którego zadaniem było wydanie opinii czy są techniczne możliwości poprowadzenia gazu i wody klatką schodową by ominąć lokale Burego, Buński przy pięciu obecnych podczas oględzin osobach, zwrócił się do mnie: "Ty pedale!" 

Przykład 3. Kiedy któregoś razu latem chyba w 2011 r. Bury ostentacyjnie wszedł do ogrodu i zaczął się szarogęsić na części tegoż, którą używam nieprzerwanie od 25 lat zdecydowanym krokiem podszedłem do niego i wskazując na część ogrodu leżącą od lat odłogiem a proporcjonalnie odpowiadającą udziałom Burego w częściach wspólnych (1/4) kazałem mu wynosić się z mojej części i udać się na swoją, Bński zbaraniał a będąc sam odpowiedział mi w te słowa: "Teraz zejdę ale wrócę tu z kolegami (Jaśkowiakami przypuszczam) i wtedy zobaczysz!" Nic dodać, nic ująć. Przykłady można by mnożyć. Na tym kończę wpis.


=====================================================================

Definicja PSYCHOPATY 
cytat z Wikipedii
 
Osobowość dyssocjalna, psychopatia, osobowość antyspołeczna -- zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2--3% każdego społeczeństwa. Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznych: lęku, uczenia się i relacji interpersonalnych. Kazimierz Pospiszyl dzieli zaburzenie na typ impulsywny i typ kalkulatywny.
Pospiszyl wyróżnia w psychopatii:
• deficyt lęku -- defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
• deficyt uczenia się -- dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
• upośledzenie związków -- relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki -- dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
• cierń psychopatyczny -- zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm -- wyczulenie na przejawy niedoceniania.
Socjopatia to trwałe zachowania antyspołeczne, pojawiające się w wieku dorastania, trwające w okresie dorosłości, w kilku różnych obszarach.
Kryteria diagnostyczne ICD-10
1. nieliczenie się z uczuciami innych
2. lekceważenie norm
3. niemożność utrzymania związków
4. niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji
5. niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary)
6. skłonność do obwiniania innych





Definicja SOCJOPATII

Socjopatia (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie.
Socjopaci nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. Wczesne przejawy tego zaburzenia obejmują m.in. kłamanie, kradzieże, bójki, nękanie, znęcanie się psychiczne, i inne konflikty z normami prawnymi.
W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi.
Cechy charakterystyczne
1. brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych,
2. brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka,
3. kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksploatację drugiej osoby (około 80% przypadków),
4. manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów,
5. nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie.


                                                                                 (źródło: Wikipedia)

poniedziałek, 12 maja 2014

Post nr 5. Prowadzimy wodę nową ścieżką do naszych mieszkań omijając lokale będące wyłączną własnością duetu Bury-Ksza

9 lutego 2009 roku, pomni tego co się stało w garażu PIOTRA BUR...O z przebiegającą przez ten garaż instalacją gazową, postanowiliśmy podjąć kroki uniemożliwiające mu zrobienie tego samego z wodą. Gwoli przypomnienia i wyjaśnienia czytelnikowi należy wspomnieć, że cały dom był wówczas zaopatrywany w wodę przez jedno doprowadzenie z ulicy, na którym w pomieszczeniu pod schodami w piwnicy był jeden wodomierz. Za tym wodomierzem wodociąg rozdzielał się na dwa piony obsługujące mieszkania po prawej i po lewej stronie klatki schodowej. Pion prawy zasilający mieszkanie nr 2 na parterze (wówczas zajmowane przez lokatorów), oraz moje na piętrze, biegł kanałem schowanym w ścianie, a w kondygnacji piwnicznej biegł równolegle do instalacji gazowej. Tym samym, na odcinku około 2 metrów przechodził przez garaż Burro, w którym to biegł po ścianie. Po stronie pionu lewego, zasilającego mieszkanie Państwa K. na piętrze było podobnie z tym, że w kondygnacji piwnicznej nie było niebezpieczeństwa, że Burrro zdewastuje ten fragment jako, że pomieszczenie to było pomieszczeniem wspólnym. Jednak nie miało to żadnego znaczenia dla bezpieczeństwa Państwa K. pod względem dostawy wody, bo w sytuacji gdy instalacja wodna jest w zasadzie jedna i wspólna dla całego domu uszkodzenie jej w miejscu, do którego nie mają dostępu inni współwłaściciele automatycznie doprowadza do odcięcia wody dla wszystkich. I tego się właśnie obawialiśmy. 

Pod koniec stycznia 2009 umówiłem się na rozmowę z dyrektorem technicznym Aquanetu, któremu w dłuższej rozmowie naświetliłem całą sprawę ze szczególnym naciskiem na metody działania Burro identyczne z tymi, które stosują czyściciele kamienic, a które zmierzają do tego by nas wykurzyć z naszej własności wszelkimi możliwymi sposobami. W rozmowie tej prosiłem dyrektora o zgodę na rozdzielnie doprowadzeń wody do każdego lokalu oddzielnie tak by w ulicy były oddzielne zawory zamykające od których odchodziłyby do domu oddzielne ścieżki wodne z oddzielnymi na nich wodomierzami. W ten sposób każde mieszkanie/właściciel miałby swoje własne 'ujęcie' wody, a nowa instalacja wewnątrz budynku doprowadzająca wodę do naszego i Państwa K. mieszkania zostałaby poprowadzona przez części wspólne nieruchomości (klatkę schodową) omijając garaż Burro. Po początkowym wahaniu i niepewności dyrektor oznajmił nam, że skonsultuje się z prawnikami Aquanetu co do możliwości przeprowadzenia takiego rozłączenia i da nam odpowiedź. Po dwu dniach dostałem telefon, w którym poinformował mnie, że się zgadzają i żebym wystosował podanie opisując dokładnie całą sprawę i naszą sytuację łącznie z naszymi obawami dotyczącymi domniemanych planów Burro w/s wody.  9 marca 2009 roku otrzymałem oficjalną decyzję o zgodzie na rozdzielenie instalacji doprowadzającej wodę i zostało to wykonane na początku kwietnia. W interesującym nas fragmencie wewnątrz domu instalacja przebiegała jak na zdjęciach poniżej: 
Fot 1. Trzy oddzielne ujęcia wody w 'ulicy' + kotka Florynka
Fot. 2. Moje i Państwa K. dojście do wodomierza w piwnicy
Po lewej, widać trzy oddzielne ujęcia doprowadzające wodę niezależnie do pomieszczenia w piwnicy gdzie są dwa wodomierze (mój i Państwa K.). Wodomierz Burro jest tym, który niegdyś był wodomierzem wspólnym dla całego domu. Innymi słowy 'stara instalacja' została niejako pozostawiona Burro, a my poprowadziliśmy sobie nową przez klatkę schodową omijając garaż Burro. 
Fot 3. Fragment na ścianie w piwnicy - prawa moja, lewa Państwa K.
Fot 4. Klatka schodowa w piwnicy - przez strop na parter.

Fot 5. Na klatce na parterze - drzwi do lokalu Buregogo
Na Fot. 3 widać dwie oddzielne nitki wodne, prawa jest moja a lewa Państwa K. Z pomieszczenia gdzie są wodomierze moja nitka przechodzi na klatkę schodową i idąc równolegle do nieczynnej już rury gazowej (na żółto) przechodzi nad drzwiami garażu Burro przez strop na parter klatki schodowej (Fot. 4). Ta zardzewiała rura wchodząca w ścianę i przechodząca do garażu Burro to właśnie stara instalacja wodna, o której 'zdrowie' się obawialiśmy. Na Fot. 5. widać ciąg dalszy mojej nitki wodnej na parterze przy drzwiach do jednego z lokali Burro i jak przez strop przechodzi na piętro i przy moich drzwiach (Fot. 6) przebija się przez strop na poddasze i tam wchodzi przez ścianę na strych (Fot. 7) by na nim włączyć się w moją istniejącą wcześniej instalację, którą doprowadzałem sobie wodę z piętra do drugiej części mojego mieszkania na poddaszu. Czyli nowa instalacja doprowadza mi wodę do mojego mieszkania na piętrze od góry. Państwo K. poprowadzili sobie również wodę do swojego mieszkania po lewej stronie oddzielną, niezależną trasą omijając części należące wyłącznie do Burro. 
Fot. 6. Na piętrze przy moich drzwiach.
Należy tu oczywiście nadmienić, że przeprowadzając wodę przez wspólną klatkę schodową nie uzyskaliśmy zgody Burro na rozdzielenie instalacji ani na poprowadzenie jej częściami wspólnymi czyli klatką schodową, bo oczywiście takiej zgody byśmy od niego nie dostali. Gdym zwrócił się do niego z ustną prośbą w tej sprawie odmówił. To że odmówi było dla nas jasne od samego początku. Nie po to NIEZNANY SPRAWCA :-) dewastował instalację
Fot. 7. Klatka na poddaszu - na strychu wpina się do mojej instalacji.

w jego garażu, nie po to Burro zostawił swój garaż otwarty na zimę, by nam potem udzielać zgody na poprowadzenie wody do naszych mieszkań drogą, która by pozbawiała go jakiejkolwiek możliwości dokuczenia i uprzykrzenia nam i drugim współwłaścicielom życia w naszych mieszkaniach. Otrzymałem natomiast zgodę Państwa K. Woda popłynęła do naszych  mieszkań nową rurą pod koniec kwietnia 2009 roku i płynęła nią sobie szczęśliwie do 14 sierpnia 2012 roku kiedy to Burro, dokonując innych dewastacji, zniszczeń i włamań na terenie nieruchomości, wyciął mi fragment wodociągu przebiegający przez parter klatki schodowej. Zapowiedział to zresztą mi w piśmie, które przesłał do mnie i Państwa K. przez swojego radcę prawnego A. Korala, że jeżeli sami nie usuniemy 'bezprawnie zamontowanej instalacji wodociągowej' to zostanie ona przez niego usunięta na nasz koszt. Jak zwykle we wszystkich tego rodzaju sprawach BURRO kłamie, zaprzecza sobie, odwraca role i robi z siebie pokrzywdzonego, konfabuluje, kręci, i mataczy. (wydarzenia z sierpnia 2012 roku zostaną opisane w oddzielnym poście).

Od tego czasu, tj., od 14 sierpnia 2012 roku NIE MAMY W MIESZKANIU WODY BIEŻĄCEJ! Noszę ją wiadrami z piwnicy, większe pranie robimy u koleżeństwa z pracy, a na prysznice i kąpiel chodzimy do naszych przyjaciół i sąsiadów z domu obok, którzy nas duchowo, moralnie i nie tylko wspierają od samego początku naszej walki z duetem neo-kamieniczników PIOTR BURRO / ALINA KSZA z firmy FOTO stosujących metody czyścicieli kamienic. 

(od połowy września 2014 już mam - patrz post nr 15 i 19)